- Od czego są służby? Od tego żeby zastawiać pułapki czy ostrzegać? - pyta retorycznie min. Grad. Dla ministra skarbu - co oczywiste - fiasko rozmów z Katarczykami to porażka. Ale jego zdaniem nawet pomyślny finał nie uchroniłby go od ataku. - Jak patrzę na pułapki zastawiane przez CBA, to wydaje mi się że dopiero miałbym problemy gdyby doszło do sprzedaży.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Aleksander Grad nie pokieruje już ministerstwem skarbu. Zastąpi go Mikołaj Budzanowski
Zdaniem gościa "Poranka Radia TOK FM" o nieuchronności ataku CBA świadczą "stawiane dzisiaj tezy" oraz to, że aż do października zwlekano z ujawnieniem informacji. Także treść dokumentów ujawnionych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne - według ministra - pokazuje prawdziwe motywy działania. - Ci którzy przygotowali raport powinni wiedzieć i rzetelnie napisać, że w przetargu który dotyczył części gdzie buduje się statki był tylko jeden oferent - mówił Aleksander Grad. I dodaje, że skoro inwestor był jeden nie można mówić o tym, że rząd kogoś preferował i faworyzował.
"To nie naiwność, to wiara w ludzi"
Szef resortu skarbu zapewnił, że nie spodziewał się katastrofy. - W maju jak inwestor wylicytował, zapłacił 40 mln zł wadium, przygotował biznes plan proszę wierzyć sam uwierzyłem, że to już jest koniec; że do załatwienia zostały tylko formalności - wspominał min. Grad. - Zawiodłem się. To nie jest naiwność - to wiara w ludzi, którzy zainwestowali dużo pieniędzy - dodał.
Dlaczego Katarczycy się wycofali? - Z tego co wiemy i widzimy to był problem ekonomiczny. Banki które miały uczestniczyć w inwestycji ostatecznie uznały, że biznes plan może nie być zrealizowany ze względu na kryzys - wyjaśnił minister.