Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja GazetaPrezydencki minister Paweł Wypych
To, że znany handlarz bronią podróżował jednym samolotem z byłym prezydenckim ministrem wystawia "nie najlepsze świadectwo dla paru służb". Ale według Pawła Wypycha w tej sprawie niczego nie można zarzucić ani prezydentowi ani jego współpracownikom.
Nazwisko El-Assira pojawiło się ostatnio w kontekście tak zwanej afery stoczniowej. Postać handlarza bronią Abdula Rahmana El-Assira pojawiła się w ujawnionych przez CBA materiałach na temat afery stoczniowej. Libańczyk, podejrzewany o związki z al Kaidą i dostarczanie broni Hezbollahowi, w imieniu katarskiego inwestora wpłacił wadium na udział w przetargu na majątek stoczni w Gdyni. Dziennikarze od razu przypomnieli, że w 2007 roku el Assir podróżował razem z prezydenckim minister Robertem Drabą do Gruzji. Przeciwko łączeniu tych spraw protestuje i kancelaria prezydenta:
- El-Assir był obecny podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Nicei z szejkiem Kataru. Więc próba powiązania przez "Gazetę Wyborczą" Lecha Kaczyńskiego z panem el Assirem jest kompletnie nietrafioną manipulacją - mówił sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta.
Dla sekretarza stanu w kacelarii Lecha Kaczyńskiego - Pawła Wypycha - we wspólnej podróży Draby i El-Assira nie ma w tym nic dziwnego. - Pan Draba, który już w kancelarii nie pracuje, był szefem komitetu polsko-gruzińskiego więc jego podróże do Gruzji były rzeczą oczywistą. Wspólna podróż z El-Assirem to był lot samolotem Bumaru - tłumaczył i dodał, że Draba nie miał wpływu na listę pasażerów samolotu. - Kancelaria nie zajmuje się sprawdzaniem wiarygodności obywateli różnych państw, którzy prowadzą w Polsce interesy - dodał Wypych.
W całej sprawie nie można zapominać, że po rezygnacji z pracy w kancelarii Lecha Kaczyńskiego Robert Draba zaczął pracę w tej samej firmie co brat handlarza bronią Rabih El Assir. Obaj zasiadają w radzie nadzorczej spółki Cellcom.
Także marszałek Bronisław Komorowski uspokaja burzę po medialnych doniesieniach w sprawie roli El-Assira: