W ubiegłą środę premier poinformował o wszczęciu procedury odwołania Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA "tak jak przewidują przepisy i dyktuje mu sumienie". Dodał, że szefa CBA dyskwalifikuje przepis ustawy o CBA mówiący o "nieskazitelnym poziomie etycznym i moralnym".
Chodzi o Art. 7 ustawy o CBA, który mówi m.in., że szefem lub zastępcą szefa CBA może być osoba, która "wykazuje nieskazitelną postawę moralną, obywatelską i patriotyczną".
Premier: Kamiński kłamie i nadużywa zaufania Zdaniem premiera to co dzieje wydarzenia ostatnich miesięcy i wiedza jaką dysponuje, daje mu pewności, "że
Mariusz Kamiński dla celów politycznych kłamie i nadużywa nie tylko mojego zaufania, ale także opinii publicznej, dyskwalifikuje go jako szefa CBA właśnie w tym punkcie ustawy".
Burza wokół Mariusza Kamińskiego wybuchła po tym, jak do mediów wyciekły tajne stenogramy CBA z rozmów telefonicznych polityków ws. ustawy o grach losowych, dając początek tzw. aferze hazardowej. W jej wyniku stanowiska stracili m.in. wicepremier Schetyna i minister sportu Drzewiecki.
Zarzuty wz. aferą gruntową Oprócz zarzutów premiera, że posługuje się kłamstwem i insynuacją, Mariusz Kamiński usłyszał zarzuty prokuratorskie, m.in. nadużycie uprawnień, kierowanie nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczenia łapówki powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty. To długa lista zarzutów, którą postawiała mu
Prokuratura w Rzeszowie w związku z operacją CBA w resorcie rolnictwa. Grozi mu za to do 8 lat więzienia.
Wniosek o odwołanie pozytywnie zaopiniowany Jak się można było spodziewać, ani sejmowa speckomisja, ani Kolegium ds. Służb Specjalnych, nie miały problemów z pozytywnym zaopiniowaniem wniosku premiera o odwołanie szefa CBA.
- Osoba, na której ciążą tak ciężkie zarzuty jak te, które sformułowano wobec Kamińskiego, nie może nadal zajmować stanowiska szefa służby stojącej na straży praworządności - uzasadniał wiceprzewodniczący komisji ds. służb Konstanty Miodowicz.
Prezydent już w środę zapowiedział negatywną opinię w sprawie wniosku premiera.
Sam Kamiński, po przesłuchaniu przez speckomisję nie miał złudzeń, jaka będzie rekomendacja komisji co do wniosku o jego odwołanie.
Odnosząc się do zarzutu postawionego mu przez rzeszowską prokuraturę ws. tzw. afery gruntowej, Kamiński powiedział, że nie boi się zarzutów i z "łatwością obroni się przed sądem".
To jednak nie koniec kłopotów szefa CBA. W związku z ujawnieniem przez Biuro kolejnych dokumentów, tym razem w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży składników majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa i stoczni Gdynia, mając w ręku dowody pozwalające na wszczęcie postępowania karnego, Mariusz Kamiński nie zawiadomił prokuratury (zrobił to dziś ). A to zdaniem szefa kancelarii premiera było niedopełnieniem obowiązków. Czy faktycznie mamy do czynienia ze złamaniem prawa, teraz ustali postępowanie sprawdzające Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Odchodzi rzecznik CBA Wygląda więc na to, że los Mariusza Kamińskiego jest już przesadzony. Jego odwołanie to kwestia najbliższych kilkunastu godzin. Musiał wiedzieć o tym dobrze jego jeden z najbliższych współpracowników, rzecznik CBA. Dziś w informacji przesłanej do mediów Temistokles Brodowski ogłosił, że podaje się do dymisji. Krótko wyjaśnił, że rezygnuje w związku z zapowiadanym odwołaniem szefa CBA.