Dąbrowski: Nie było żadnej korupcji

asz, PAP
12.10.2009 , aktualizacja: 12.10.2009 15:40
A A A Drukuj
- Nie było żadnej korupcji, żadnej ingerencji urzędników w postępowaniu dotyczącym sprzedaży składników majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie - to słowa szefa Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski. Prezes był wyraźnie zdenerwowany.
Zarządca kompensacji Roman Nojszewski, prezes ARP Wojciech Dąbrowski i wojewoda Marcin Zydorowicz ogłaszają w maju przed stocznią wyniki przetargów.
Fot. Artur Kubasik / AG
Zarządca kompensacji Roman Nojszewski, prezes ARP Wojciech Dąbrowski i wojewoda Marcin Zydorowicz ogłaszają w maju przed stocznią wyniki przetargów.
Szef ARP mówi, że nie wie, czy proces sprzedaży stoczni jest obszarem do działania CBA. Zdaniem Dąbrowskiego, o tym, czy doszło do naruszenia prawa, zdecyduje prokuratura i sąd. - My jesteśmy spokojni - zapewnił.

Mieliśmy informacje o inwestorach

Co Agencja wiedziała o inwestorach? - Tak jak przy każdym przetargu były określone wymagania co do dokumentów, jakie oferenci musieli złożyć. Były to np. wypisy z rejestru. W odniesieniu do każdego z uczestników przetargu posiadaliśmy takie informacje - dodał Dąbrowski. Z opublikowanych przez "Wprost" stenogramów wynika, że urzędnicy resortu niewiele wiedzieli o inwestorze. Z jednej z rozmów wynika, że szukali w internecie informacji o inwestorze. Nic nie znaleźli.

Nikt nie złożył nowej oferty na stocznie

Przypomniał, że trwa ponowny przetarg na sprzedaż majątku stoczni i "te wydarzenia bardzo komplikują pracę". Powiedział, że nie wiadomo, kto złoży ofertę. Na razie nikt tego nie zrobił. Dodał, że ma nadzieje, że będzie choć jeden jedyny inwestor, który zachce kontynuować w zakładach w Gdyni i Szczecinie produkcję stoczniową.

Kim jest "szef szefów"

Konferencja była nerwowa. Prezes ARP nie chciał odpowiedzieć na pytanie kim jest "szef szefów". Te słowa padają we fragmentach rozmów opublikowanych przez "Wprost". Musiał też stawić czoła pytaniom o handlarza bronią, który brał udział w negocjacjach. Abdul Rahman El-Assir "był ojcem chrzestnym" nieudanej umowy z Katarczykami. Tak przyznał minister skarbu Aleksander Grad. Prezes Dąbrowski potwierdził, że El- Assir był w składzie delegacji. - My nie wybieramy, kto ma być w składzie takiego zespołu - bronił się szef ARP.



Tylko Katarczycy wpłacili wadia

Dlaczego Agencji tak bardzo zależało, żeby sprzedać stocznie firmie Stichting Particulier Fonds Greenrights? Bo według prezesa tylko ona wpłacił wadia na te części majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie, które służą do produkcji statków. - Zależało nam bardzo na sprzedaży temu podmiotowi - przyznał Dąbrowski.

Teraz wadium jest na kontach stoczni. Stocznia Gdynia ma 26 mln 560 tys. złotych, a Szczecińska Nova 9 mln 581 tys. zł. - Te pieniądze "przepadły" inwestorowi. One zasilą kwoty, które będą służyły do podziału przez właścicieli i przez sąd - powiedział Dąbrowski.

Nowym przetargiem na sprzedaż stoczni zajmuje się w Agencji nowy urzędnik. Ci, którzy pracowali przy poprzednim "dla zachowania czystości i sprawności procesu" zostali od niego odsunięci.

Podziel się