Tygodnik "Wprost" opublikował dziś stenogramy pochodzące - jak twierdzi tygodnik - z CBA. Wynika z nich, że urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu, podległej Ministerstwu Skarbu, czynili wszystko, co było w ich mocy, aby w przetargu na odkupienie majątków stoczni zwyciężył jeden oferent. "Grupa Trzymająca Stocznie" rozważała nawet jego przerwanie.
Stenogramy "Wprost" - czytaj więcej W reakcji na publikację Agencja zwołała specjalną konferencję prasową. - Podczas licytacji internetowej nikt nie był w stanie wpływać na przebieg tego przetargu - powiedziała Sarzyńska.
- Przetarg internetowy był przygotowany przez Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych i na jej serwerach. Wytwórnia posiada natowskie standardy bezpieczeństwa w związku z tym żadna osoba, żaden podmiot nie był w stanie wpływać na przetarg - oświadczyła.
- Przetarg był obserwowany przez niezależną komisję, a także obserwatorów Komisji Europejskiej - dodał prezes ARP Wojciech Dąbrowski. - Żaden z uczestników przetargu nie wniósł zastrzeżeń - podkreślił. Dodał, że do 8 maja wpłynęło na główne składniki majątku stoczni wadium do katarskiego inwestora Stichting Particulier Fonds Greenrights oraz od innych inwestorów. Zapewnił, że ich nazwy zostaną podane w poniedziałek.
Pytany, czy minister
Aleksander Grad pytał o możliwość przerwania przetargu, Dąbrowski odpowiedział, że - z tego co pamięta - pytał o prawną możliwość. Dalej wyjaśniał, że tylko jeden z oferentów chciał kupić majątek stoczni, który umożliwiał dalszą produkcję statków. - Tylko jeden wpłacił wadium. Inni chcieli kupić
samochód czy pojedynczy budynek - wyjaśniał.