ARP: Nie można było wpływać na przetarg

met
11.10.2009 , aktualizacja: 11.10.2009 19:27
A A A Drukuj
- Dementuję jakiekolwiek przypuszczenia, że w trakcie trwania procesu sprzedaży majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie mogły być jakiekolwiek nieprawidłowości - twierdzi rzeczniczka Agencji Rozwoju Przemysłu Roma Sarzyńska. Prezes Agencji Wojciech Dąbrowski oświadczył, że cytowane przez "Wprost" materiały są wyrwane z kontekstu.
Zarządca kompensacji Roman Nojszewski, prezes ARP Wojciech Dąbrowski i wojewoda Marcin Zydorowicz ogłaszają w maju przed stocznią wyniki przetargów.
Fot. Artur Kubasik / AG
Zarządca kompensacji Roman Nojszewski, prezes ARP Wojciech Dąbrowski i wojewoda Marcin Zydorowicz ogłaszają w maju przed stocznią wyniki przetargów.
Tygodnik "Wprost" opublikował dziś stenogramy pochodzące - jak twierdzi tygodnik - z CBA. Wynika z nich, że urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu, podległej Ministerstwu Skarbu, czynili wszystko, co było w ich mocy, aby w przetargu na odkupienie majątków stoczni zwyciężył jeden oferent. "Grupa Trzymająca Stocznie" rozważała nawet jego przerwanie. Stenogramy "Wprost" - czytaj więcej

W reakcji na publikację Agencja zwołała specjalną konferencję prasową. - Podczas licytacji internetowej nikt nie był w stanie wpływać na przebieg tego przetargu - powiedziała Sarzyńska.

- Przetarg internetowy był przygotowany przez Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych i na jej serwerach. Wytwórnia posiada natowskie standardy bezpieczeństwa w związku z tym żadna osoba, żaden podmiot nie był w stanie wpływać na przetarg - oświadczyła.

- Przetarg był obserwowany przez niezależną komisję, a także obserwatorów Komisji Europejskiej - dodał prezes ARP Wojciech Dąbrowski. - Żaden z uczestników przetargu nie wniósł zastrzeżeń - podkreślił. Dodał, że do 8 maja wpłynęło na główne składniki majątku stoczni wadium do katarskiego inwestora Stichting Particulier Fonds Greenrights oraz od innych inwestorów. Zapewnił, że ich nazwy zostaną podane w poniedziałek.

Pytany, czy minister Aleksander Grad pytał o możliwość przerwania przetargu, Dąbrowski odpowiedział, że - z tego co pamięta - pytał o prawną możliwość. Dalej wyjaśniał, że tylko jeden z oferentów chciał kupić majątek stoczni, który umożliwiał dalszą produkcję statków. - Tylko jeden wpłacił wadium. Inni chcieli kupić samochód czy pojedynczy budynek - wyjaśniał.



Podziel się