Przebieg wydarzenia i motywy parafian ze wsi Parciaki
opisuje "Tygodnik Ostrołęcki" w swoim serwisie internetowym.
Jak czytamy, parafianie mają od dawna dość swego duszpasterza ks. Edwarda Pilarskiego: "Ludzie zarzucają mu pijaństwo, wulgarne zachowanie i nie dbanie o
kościół. Czara goryczy została przelana po ostatnich wydarzeniach, kiedy to proboszcz zniszczył
samochód katechetce."
Inne zarzuty? "Był przypadek, kiedy ksiądz spał, a ministranci sami rozdawali komunię", "Zdarza się, że odmawia przyjścia po ciało zmarłego, albo nie chce udzielić sakramentu", "Nic w parafii nie robi, nie remontuje kościoła, zaraz się rozleci. Pieniądze bierze chyba dla siebie. Składaliśmy się na dywany, to zabrał je na plebanię, składaliśmy się na ogrzewanie, do tej pory jest zimno w kościele. Kiedyś na tacę jak za mało dano, to proboszcz wyrzucił wszystkie pieniądze z tacy przy wiernych" itp. itd.
Po sprawie katechetki parafianie nie wytrzymali. Zwrócili się o pomoc do biskupa łomżyńskiego, ale ten ich nie przyjął, mimo że prosili o to - jak twierdzą - kilkanaście razy. - Nikt nie chciał z nami rozmawiać, a po kilkunastu próbach, gdy tylko mówiliśmy, że dzwonimy z Parciak to po prostu odkładano słuchawkę. Tak kuria traktuje wiernych - opowiada "Tygodnikowi Ostrołęckiemu" pani Monika.
Dlatego w dziś ok. 200 parafian przyszło do kościoła i wyjęło z drzwi klamki, by uniemożliwić księdzu wejście do środka. Ten ich jednak ubiegł - przyszedł do świątyni kilka godzin wcześniej. "Kilku mężczyzn weszło do środka i biorąc proboszcza pod ręce, poprosili aby wyszedł spod ołtarza. Poprosili również o wydanie kluczy do kościoła" - czytamy w Tygodniku Ostrołęckim". Jak mówią, wstyd im, że musieli to zrobić, by ktoś zwrócił uwagę na ich problemy z proboszczem.