"Rz" nie udało się wiele ustalić:
ABW nie ujawnia szczegółów zdarzenia, a jedynie potwierdza, że do niego doszło. Informacja o tym, że atak pochodził z Rosji jest nieoficjalna.
Nie jest więc jasne kto stał za atakiem, ale także co miało być jego celem. Wiadomo tylko - przynajmniej twierdzi tak Agencja - że atak się nie powiódł.
Stało się tak dzięki cyberpatrolom ABW, oraz Rządowemu Zespołowi Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT.GOV.PL. Ten zespół to grupa ekspertów, którzy na bieżąco analizują informacje o atakach na witryny i serwery rządowe i samorządowe, oraz monitoruje ich stan bezpieczeństwa.
- Sposób ochrony jest dość skomplikowany i wielopoziomowy. Ciągle są wdrażane poprawki do poszczególnych systemów i aplikacji i zabezpieczenia całej infrastruktury (np. routerów brzegowych), pracuje też odpowiednio przeszkolony zespół szybko reagujący na niestandardowe zdarzenia - cytuje "Rzeczpospolita" Piotra Błaszczecia, eksperta ds. systemów IT, biegłego sądowego.
Według obliczeń rządowych cyber-ochroniarzy co roku mają miejsce setki tysięcy alarmów, w zdecydowanej większości fałszywych. - Udane ataki, połączone z przełamaniem zabezpieczeń i penetracją zasobów sieci wewnętrznych, to rzadkość - zapewnia ABW.