CBA przekazało czołowym politykom materiały dotyczące nieprawidłowości w stoczniach 6 i 9 października. Szef CBA
Mariusz Kamiński znowu ostrzega o możliwym zagrożeniu interesu ekonomicznego państwa. Według dzisiejszej "Rzeczpospolitej", w dokumentach CBA "przewijają się" nazwiska ministra skarbu Aleksandra Grada oraz byłego już wiceministra gospodarki Adam Szejnfelda. Gazeta nie precyzuje co oznacza "przewijanie się" nazwisk polityków PO.Z kolei według
TVN24, najważniejsze osoby w państwie dostały od CBA stenogramy rozmów polityków PO w sprawie stoczni w Gdyni i Szczecinie.
Z kolei jak pisze "Gazeta Wyborcza", całą operacją zaskoczone jest
ABW. Według osoby z kierownictwa Agencji, odchodzące szefostwo CBA próbuje "destabilizować państwo". Według informatora "Gazety Wyborczej", materiał, w którym są fragmenty podsłuchów, został premierowi dostarczony dopiero w piątek po południu. - W dokumencie przesłanym 6 października nie było informacji z działań operacyjnych - twierdzi jeden z informatorów "Gazety". Jego zdaniem stenogramy "nie są one tak mocne jak rozmowy Zbigniewa Chlebowskiego i z przedstawicielami branży hazardowej", a Donald Tusk nie jest aż "tak wstrząśnięty jak przy sprawie hazardowej".
Premier zawiadamia prokuraturę Kancelaria Premiera poinformowała wczoraj wieczorem, że Tomasz Arabski przesłał do prokuratora generalnego pismo, w którym informuje o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego. Posiadał on bowiem materiały pozwalające na wszczęcie postępowania karnego. Nie przekazał ich jednak prokuratorowi generalnemu, przez co nie wypełnił obowiązków nałożonych na niego przez ustawę o CBA
- czytaj więcej. Co jest w dokumentach? Nie wiadomo, co jest w dokumentach, jakie CBA przekazało politykom. Możemy tylko opierać się na przeciekach medialnych. Politycy PiS mówią, że to "afera wagi ciężkiej", wicemarszałek
Krzysztof Putra twierdzi, że
mamy do czynienia z aferą "większą niż hazardowa", ale żadnych szczegółów nie ujawnia.
O nowej inicjatywie CBA poinformowała wieczorem TVN 24 i dzisiejsza "Rzeczpospolita" (ta sama gazeta w ubiegłym tygodniu opublikowała tajne stenogramy z podsłuchów CBA).
Spółki córki Według TVN24, sprawa trafiła do CBA przez szefa związku zawodowego "Stoczniowiec" Leszka Świątczaka, który "zauważył, że majątek stoczniowy (w Gdyni) wywożony jest na lawetach". Związkowiec zaalarmował posła PiS Zbigniewa Kozaka, a ten z kolei zainteresował sprawą CBA.
Kolejnym wątkiem w piśmie Biura miało być funkcjonowanie tak zwanych spółek córek gdyńskiej stoczni. Jak informuje "Rzeczpospolita" przez spółki córki Stoczni Gdynia miało dochodzić do wyprowadzania pieniędzy. Firmy, sprzedawane osobom fizycznym za niewielkie pieniądze, były jednocześnie wierzycielami stoczni. Po transakcji stocznia szybko realizowała zaległe płatności. Nabywca mógł zarobić kilkakrotnie więcej, niż zapłacił za spółkę.
CBA bada rolę Abdula... CBA ma także badać, jaką rolę w prywatyzacji Stoczni Szczecińskiej odgrywał Abdul Rahman El Assir, libański handlarz bronią i były pośrednik Bumaru, polskiej firmy zbrojeniowej. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że to z rachunku Libańczyka wpłynęło na konto Agencji Rozwoju Przemysłu ponad 26,5 mln zł wadium. El Assir zrobił to w imieniu Stichting Particulier Fonds Greenrights, za którym mieli stać inwestorzy z Zatoki Perskiej. Ostatecznie do transakcji nie doszło, bo mimo zapowiedzi nie wpłacili niecałych 400 mln zł za zakup kluczowych aktywów obu stoczni.
Kto konkretnie zamieszany? Dokumenty przesłane przez CBA są "ściśle tajne". Tomasz Arabski poinformował jedynie, że do Kancelarii Premiera wpłynęły dwa pisma szefa CBA z datą 6 i 9 października, z których wynika, że jest "uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa przez wskazane w tych materiałach osoby publiczne". Nie wymienia jednak żadnych nazwisk oraz o jakie przestępstwo chodzi.