Pierwszym amerykańskim prezydentem noblistą był Theodore Roosevelt, wuj późniejszego prezydenta Franklina Roosevelta. Dostał Pokojową Nagrodę Nobla za skuteczną mediację, która zakończyła wojnę rosyjsko-japońską w 1905 roku.
Jednak często jego polityczne działania nie miały wcale pokojowego charakteru. W 1898 roku był wielkim zwolennikiem wypowiedzenia wojny Hiszpanii. - Z otwartymi ramionami przywitałbym wojnę. Myślę, że nasz kraj jej potrzebuje - mówił. Wojna w końcu wybuchła.
W czasie swojej prezydentury w latach 1901-1909 był twórcą polityki "grubej pałki". Według niej, państwa Ameryki Lacińskiej, których polityka jest zgodna z oczekiwaniami
USA, mogą liczyć na przyjaźń tego kraju. W innym przypadku mogą się na razić na interwencję amerykańskich wojsk.
Mało pokojowy Nobel Kolejnym uhonorowanym prezydentem był Woodrow Wilson. Nagrodę otrzymał za utworzenia Ligi Narodów, która miała zagwarantować światowy pokój. Jednak całkowicie zawiodła pokładane w niej nadzieje.
W dodatku za jego prezydentury w latach 1913-1919 wojska amerykańskie wielokrotnie interweniowały w państwach Ameryki Łacińskiej. Na Haiti np. miały za zadanie przeforsować kandydata Wilsona na prezydenta tego kraju. Taka sama sytuacja miała miejsce w Nikaragui. wojska amerykańskie interweniowały również w Meksyku i Panami. Była to kontynuacja polityki "grubej pałki".
Nagroda anty-Busha Trzecim prezydentem, który dostał pokojowa nagrodę Nobla był Jimmy Carter. Został uhonorowany w 2002 roku za "dekady zaangażowania w rozwiązywanie konfliktów, rozwój praw człowieka i ekonomicznego rozwoju". Carter ze swoim "Centrum Cartera" często angażowali się w rozwiązywanie konfliktów. Jednak duża część ich inicjatyw kończyła się niepowodzeniem. Komentatorzy twierdzili nawet, że ta nagroda Nobla była swoistym protestem przeciw polityce ówczesnego prezydenta USA Georga W. Busha.
Po przyznaniu nagrody Nobla Barackowi Obamie, również podniosło się wiele głosów sprzeciwu. Zarówno w USA, jak i
Europie.