Zamiast iść do lekarza z pierwszymi objawami choroby, siadamy przed komputerem. W internecie szukamy informacji o swoich dolegliwościach. "Dziennik Gazeta Prawna" pisze o uruchomionej właśnie w Polsce stronie Google Flu Trends. Ma ona ostrzegać przed epidemiami grypy.
Na stronie http://www.google.org/flutrends można zobaczyć jak Google ocenia ryzyko wystąpienia epidemii. W tej chwili w Polsce jest ono niskie. - Największym plusem tego systemu jest możliwość odzwierciedlenia aktywności wirusa grypy w danym rejonie niemal w czasie rzeczywistym - powiedział "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Jan Bondar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - System ten stosowany obok tradycyjnych metod kontrolowania grypy może być naprawdę pomocny. Nie oszukujmy się świat się zmienia, a pacjenci coraz częściej pomocy w pierwszej kolejności szukają w internecie - dodał Bondar.
Opinie lekarzy są jednak podzielone. - Skoro ludzie zaczynają powszechniej pytać o grypę to bardzo możliwe, że stoi za tym nasilenie się choroby. Z drugiej strony trzeba jednak uważać na całkiem sporą grupę ludzi, którzy choć wcale nie są chorzy, to namiętnie szukają w internecie informacji o chorobach. Oni mogą doprowadzić do znacznego zafałszowania wyników - opowiada Andrzej Włodarczyk szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
- Informacje o polskiej statystyce zachorowań uzyskaliśmy z Europejskiego Centrum Prewencji i Kontroli Chorób Zakaźnych oraz z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Podobnie jest w przypadku innych europejskich państw objętych systemem, daje to gwarancję wysokiego poziomu naszych szacunków - zachwala gazecie Marta Jóźwiak z polskiego oddziału Google.
- Żaden system oparty na enigmatycznych pytaniach zadanych w internecie nie zastąpi bardziej wiarygodnych informacji pochodzących z wywiadów od lekarzy i pacjentów - mówi jednak profesor Lidia Brydak , szefowa Krajowego Ośrodka ds. Grypy.