W wywiadzie dla wieczornego dziennika stacji TF1 minister kultury potwierdził, że podtrzymuje swoje wsparcie dla przebywającego w szwajcarskim areszcie znanego reżysera. Jednocześnie podkreślił, że jego pierwsza reakcja na zatrzymanie Polańskiego wynikała z "ogromnych emocji" tamtej chwili.
- Przyznaję, że zachowałem się wtedy może zbyt emocjonalnie - powiedział minister. Dodał jednak, że w momencie zatrzymania reżysera "klimat nie był taki sam, jak dwa dni później i że dziś też jest inny". - Pragnę, by Polański mógł się bronić na drodze prawnej (...) Wchodzimy teraz w (fazę) normalnej procedury i to nie jest właściwy moment, by wydawać sądy w tej sprawie - dodał Mitterrand.
Złe życie ministra kultury Przez większą cześć wywiadu Mitterrand bronił się przed zarzutami opozycji, która kwestionuje moralne kwalifikacje Mitterranda do piastowania teki ministerialnej. W częściowo autobiograficznej książce wydanej w 2005 roku pt. "La mauvaise vie" ("Złe życie") opisał on w pierwszej osobie doświadczenia płatnego seksu z "chłopcami" w Tajlandii.
"Ci chłopcy byli pełnoletni. Potępiam pedofilię" Przyznał, że te epizody seksualne były jego "błędem", ale jednocześnie dodał, że nie dopuścił się nigdy pedofilii, gdyż wspomniani w książce "chłopcy" byli pełnoletni. - Za każdym razem były to osoby w moim wieku lub pięć lat młodsze - podkreślił.
-Potępiam całkowicie turystykę seksualną, która jest czymś haniebnym, potępiam pedofilię, w której nigdy nie brałem udziału - powiedział przed kamerami minister, wyraźnie zdenerwowany pytaniami prowadzącej program.
Minister dymisję wyklucza Wykluczył swoją dymisję, której domaga się część opozycji. Mitterrand wyjaśnił, że rozmawiał w tej sprawie w czwartek z prezydentem Nicolasem Sarkozym, który, podobnie jak premier Francois Fillon, "potwierdził zaufanie" do niego.
Naraził się przez Polańskiego Żądania dymisji pod adresem Mitterranda pojawiły się, gdy francuski minister kultury wystąpił z żarliwą obroną Romana Polańskiego, oskarżonego w
USA o seks z 13-latką przed ponad 30 laty. Skrajnie prawicowy Front Narodowy, do którego dołączyli potem socjaliści, przypomnieli wtedy kłopotliwe fragmenty książki ministra i wezwali go do ustąpienia. W środę rzecznik Partii Socjalistycznej Benoit Hamon oświadczył, że jest "zaszokowany" treścią "La mauvaise vie" i zastanawiał się, jak
Francja może kontynuować walkę z "turystyką seksualną", mając w rządzie Mitterranda.