Zdaniem Tuska ostatnie wydarzenia (choć wyjaśnień wymagają oskarżenia o nieprawidłowości stawiane ludziom PO) mają charakter polityczny. Podobnie jak publiczne zarzuty CBA pod adresem członków rządu.
- Mamy do czynienia z wykorzystaniem akcji CBA do wielkiej wojny politycznej PiS z rządem i Platformą. Ja na taką wojnę, która będzie odbywała się w parlamencie, potrzebuję ludzi najbardziej doświadczonych, twardych. I dlatego moje najbliższe otoczenie (...) będzie bić się o swoje racje z PiS - mówił Tusk.
Metafory wojenne Zdaniem premiera, atak rozpoczęło PiS.
- Ten atak, rozpoczęcie kampanii (wyborczej - red.) nie pozostanie bez odpowiedzi - zapowiedział. Donald Tusk. Premier jest zdeterminowany, by odwołać Mariusza Kamińskiego: - Jeśli dochodzi do konfrontacji - w sprawie tak ważnej jak wiarygodność - premiera i służby specjalnej, gdzie ten szef kłamie podważając wersję swojego przełożonego, to mamy do wyboru tylko dwa warianty. Albo szef służby będzie zmieniał premiera, albo premier będzie zmieniał szefa służb - mówił w
TVN Donald Tusk. Zapowiedział, że odwoła szefa CBA Mariusza Kamińskiego "tak, jak przewidują przepisy i dyktuje mu sumienie". Dodał, że Kamińskiego dyskwalifikuje przepis ustawy o CBA mówiący o "nieskazitelnym poziomie etycznym i moralnym".
Premier ogłosił dziś, że z rządu odejdzie sześć osób, w tym ministrowie sprawiedliwości i spraw wewnętrznych.
Grzegorz Schetyna, Rafał Grupiński, Paweł Graś i Sławomir Nowak mają objąć stanowiska w klubie parlamentarnym PO. Czeka ich trudne zadanie - na rok przed wyborami prezydenckimi Platforma zgadza się na powstanie komisji śledczej w sprawie afery hazardowej.
O wniosku do prezydenta i czekaniu w nieskończoność W programie "Fakty po Faktach" szef rządu odniósł się też do słów prezydenckiego ministra Andrzeja Dudy, który powiedział, że wniosek Tuska do prezydenta o odwołanie Kamińskiego z funkcji szefa CBA jest niepełny i dlatego
Lech Kaczyński najprawdopodobniej zwróci go do uzupełnienia. Według Dudy, wniosek jest sformułowany tak, że uniemożliwia wydanie opinii, ponieważ premier w ogóle nie podał, dlaczego chce odwołać szefa CBA.
- Wysłałem pismo do pana prezydenta brzmiące identycznie jak wiele takich samych pism w takich samych sprawach, w których otrzymywałem od pana prezydenta szybkie opinie. (...) Dokumentacja w tej kwestii jest perfekcyjna, jeśli chodzi o sprawy formalno-prawne. Nie będę uwzględniał wykrętów administracji prezydenckiej, jeśli ta będzie zwlekała z wydaniem opinii - zaznaczył Tusk.
Na pytanie, czy zdecyduje się na przeprowadzenie dymisji nawet bez opinii prezydenta, odpowiedział: - Bywały już takie sytuacje. Nie mogę czekać w nieskończoność.