Kamiński na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przekonywał, że większość zarzutów, które postawiła mu dziś prokuratura w Rzeszowie dotyczy wniosków o podsłuchy.
Szef CBA przekonywał, że
zarzuty są "szokująco miałkie" i że z łatwością obroni się przed nimi przed sądem. Według niego, ława oskarżonych w ewentualnym procesie będzie bardzo długa, bo obok niego powinni - jak się wyraził - zasiąść prokuratorzy i sędziowie, którzy jego wniosek o kontrolę operacyjną, czyli stosowanie podsłuchów w "aferze gruntowej" zatwierdzili i kontrolowali.
Szef CBA: były naciski na prokuratora Kamiński powtórzył, że prowadzący śledztwo rzeszowski prokurator Bogusław Olewiński mówił mu 28 kwietnia, że naciskano na niego by przedstawił zarzuty szefowi CBA, oraz że zgromadzone w prokuraturze dokumenty nie dają podstaw do zarzutów.
Kamiński zapowiedział, że w związku z tą sprawą będzie starała się o status osoby pokrzywdzonej. Szef Biura dodał, że do tej pory do prokuratury nie wpłynął żaden nowy dowód w sprawie, a obecne działania śledczych opierają się na swobodnej ocenie zgromadzonych dokumentów.
Do dymisji się nie podam Mariusz Kamiński odpowiadając na pytania dziennikarzy powiedział, że nie poda się sam do dymisji, ale jego odwołanie przez premiera jest "wielce prawdopodobne". Wyjaśnił, że sam nie poda się do dymisji, ponieważ - jego zdaniem - byłoby to sprzeniewierzeniem się przysiędze, jaką składał obejmując funkcję szefa CBA. - Że do końca kadencji, czyli do sierpnia przyszłego roku, będę w sposób całkowicie bezstronny, nie ulegając żadnym wpływom i żadnym naciskom, przeciwstawiając się być może często ludziom niezwykle wpływowym trwać do końca i walczyć z korupcją"- powiedział Kamiński na konferencji prasowej.
Podkreślił też, że zarzuty postawiono mu bezprawnie i ten fakt może być pretekstem dla premiera, żeby odwołać go z funkcji.
"Prokuratura ośmieszy się przed sądem" W jego ocenie, prokuratura ośmieszy się przed sądem. Dodał, że podczas procesu dowiedzie swej niewinności. Zdaniem Kamińskiego, postawienie mu zarzutów ma związek z jego działaniami w sprawie afery hazardowej. Szef CBA zaznaczył, że po 12 sierpnia informował premiera o tym, że dwie osoby z jego bliskiego otoczenia - ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki i poseł PO Zbigniew Chlebowski nielegalnie lobbowali w sprawie zmiany ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. W ocenie CBA działania te mogły narazić
budżet na straty w wysokości 500 miliardów złotych. Kamiński dodał, że sygnalizował, iż należy także wyjaśnić wątpliwości do co udziału w całym procederze wiceministra Szejnfelda i szefa MSWiA Grzegorza Schetyny.
Kamiński zapowiedział, że po konferencji rozda dziennikarzom kalendarium wydarzeń związanych z
aferą hazardową przygotowane przez CBA, a nie kancelarię premiera.