Abp Życiński zabraniał udziału w pielgrzymkach?

Michał Janczura, TOK FM
06.10.2009 , aktualizacja: 06.10.2009 12:29
A A A Drukuj
Oskarżyli organistę z archikatedry o pedofilię, a arcybiskup zabronił im pójść na pielgrzymkę - tak twierdzą rodzice jednego z poszkodowanych maluchów, którzy rzucają oskarżenia w kierunku arcybiskupa Józefa Życińskiego.
Abp Józef Życiński
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
Abp Józef Życiński
Przed lubelskim Sądem Okręgowym toczy się proces oskarżonego o molestowanie dzieci organisty z lubelskiej archikatedry. W rozprawie nie wzięli udziału rodzice jednego z maluchów, którzy przysłali do sądu pisemne uzasadnienie decyzji - Wynika z niego, że nie przyjdą, bo ktoś zabronił im udziału w pielgrzymce do Częstochowy - cytuje pismo prokurator Ireneusz Kuna. Wiemy że zabronić udziału w pielgrzymce miał im abp Józef Życiński, bo w piśmie które w obecności dziennikarzy odczytał sędzia, arcybiskup był wymieniony z nazwiska.

Ojciec pokrzywdzonego dziecka potwierdza, że wysłał do sądu pismo tej treści. - Nie stawimy się w sądzie na znak protestu, kuria się skompromitowała - mówi radiu TOK FM. Rodzice opisują też w jaki sposób odmówiono im udziału w pielgrzymce. - Przyszliśmy się zapisać ale od razu powiedziano nam, że nie ma takiej możliwości. Żona rozmawiała z kilkoma osobami i dowiedziała się że jest wyraźne polecenie arcybiskupa, byśmy nie brali udziału w pielgrzymce - relacjonuje mężczyzna i dodaje: - Powiedziano nam, że jeśli nie przeprosimy organisty za to, że występowaliśmy przeciwko niemu w sądzie nie pójdziemy do Częstochowy - dodaje.

Rzecznik prasowy arcybiskupa lubelskiego ksiądz Mieczysław Puzewicz o sprawie dowiedział się od nas i zaznacza, że nikt nikomu nie zabraniał pójść na pielgrzymkę. - W kościele nie ma i nie było takich praktyk - mówi ks. Puzewicz i dodaje, że nie rozumie jaki jest związek pielgrzymki i arcybiskupa z rozprawą organisty.

Rudolf S. pracujący ciągle w archikatedrze lubelskiej jako organista usłyszał zarzuty molestowania dzieci w jednym z lubelskich żłobków. Na ławie oskarżonych z takimi samymi zarzutami zasiadła jego żona. Sąd pierwszej instancji uznał ich za niewinnych. - Sąd nie rozpatrzył wszystkich okoliczności dlatego wnieśliśmy apelację - mówi prokurator Ireneusz Kuna.

Podziel się