- Pierwsza lektura doniesień prasowych i stenogramów z podsłuchów daje mi podstawę by twierdzić, że gdzieś zabrakło refleksji, zabrakło determinacji żeby powiedzieć stanowcze "nie" - mówi w "Poranku Radia TOK FM" Grzegorz Dolniak.
Poseł Platformy Obywatelskiej, który zastąpił po ujawnieniu prywatnych rozmów telefonicznych na stanowisku szefa klubu Zbigniewa Chlebowskiego dodał, że tej refleksji zabrakło właśnie Chlebowskiemu "przede wszystkim by wyczuć moment kiedy należało powiedzieć - nie".
Poseł Dolniak nie potrafił wyjaśnić niejasnych okoliczności, w których poseł Chlebowski spotykał się na cmentarzu z jednym z "bohaterów" afery hazardowej, biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem.
P.o szefa klubu podkreślił, że nie może przesądzać o winie lub braku winy Chlebowskiego. - Na tym etapie sprawy nie można postawić zarzutów - wyjaśnił Dolniak.
Poseł przypomniał, że tematyka hazardu, gier losowych zawsze cieszyła się wielki zainteresowaniem grup, które chciały zmieniać dotychczasowe rozwiązania. - Część ludzi zamieszanych w aferę hazardową już trzy lata temu próbowała lobbować już za rządów PiS i to skutecznie, za czasów wicepremiera Gosiewskiego. Wtedy pojawiła się propozycja Zyty Gilowskiej by na branże nałożyć 10-procentowy podatek. I mimo tej propozycji nie znalazła ona uznania wśród rządzących - przypomniał poseł i podkreślił, że nie chce nikogo oskarżać.
Grzegorz Dolniak pytany o szybką ocenę "niewinności" Chlebowskiego i Drzewieckiego przez ministra sprawiedliwości powiedział, że "nie była to zbyt szczęśliwa wypowiedź" Andrzeja Czumy.
Czy Czuma powinien stracić stanowisko? Dolniak odpowiedział, że nie chce recenzować wypowiedzi swoich partyjnych kolegów. - Będę kreował politykę w klubie PO do czego mam kompetencje, natomiast co do polityki w gronie rządu to w sposób oczywisty mandat do jej kreowania ma prezes rady ministrów - wyjaśnił.
1 października "Rzeczpospolita" ujawniła materiały CBA, z których wynika, że czołowi politycy PO, w tym szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i minister sportu
Mirosław Drzewiecki, mieli lobbować w interesie firm hazardowych. Chodziło m.in. o usunięcie zapisów zobowiązujących biznesmenów do wpłat na rzecz sportu. CBA wysłało materiał o śledztwie do premiera, prezydenta i władz parlamentu. Ostrzegło w nim, że na zmianach w tej ustawie
budżet państwa mógł stracić 469 mln zł.