Kiedy 33-letni Owen N. wszedł do oddziału banku NatWest na High Street w Heanor, nie spodziewał się, że któryś z klientów może próbować stawić mu opór. 11 dni wcześniej bez problemu udało mu się obrabować punkt przyjmowania zakładów sportowych w Sandicare. Tym razem było jednak inaczej.
Polak nie zawahał się ani chwili Jak poinformowała lokalna brytyjska gazeta "Nothingham Evening Post", Brytyjczyk, który zasłonił twarz czarnym szalikiem, pewnie podszedł do kasjerek i zażądał, aby wypełniły plastikową torbę "banknotami o wysokich nominałach". Wtedy rzucił się na niego jeden z klientów banku. Był nim 26-letni Polak, Tomasz Ł.
Wywiązała się bójka. Mężczyźni wymieniali ciosy. - Bandyta krzyczał, żeby zastrzelić jego przeciwnika - relacjonują świadkowie napadu. Na szczęście to wołanie zostało bez odpowiedzi. W trakcie przepychanki Brytyjczyk zdołał mocno ugryźć Polaka.
Przed sądem dzięki śladom DNA Wkrótce na miejscu zdarzenia pojawiła się
policja. Z rany na szyi Tomasza Ł. eksperci zakładu medycyny sądowej pobrali próbki DNA. Dzięki nim wkrótce zatrzymano Owena N. Wyniki badań miały też stanowić dowód w późniejszym procesie.
Do przestępstwa doszło 19 stycznia tego roku, jednak dopiero teraz w sprawie zapadł wyrok. To właśnie dzięki wynikom prób genetycznych sprawcy udało się udowodnić winę. Sąd koronny w Derby skazał Brytyjczyka na 4 i pół roku pozbawienia wolności.
Docenili odwagę Polaka Bohaterską postawę Tomasza Ł. sąd nagrodził sumą 250 funtów. - Bez wątpienia w swoim działaniu wykazał ogromną odwagę - powiedział sędzia Sean Smith. - To zachowanie z pewnością opóźniło działanie przestępcy. Wtóruje mu też oficer prowadzący dochodzenie, Kevin Beresford. - Podczas interwencji w Heanor Ł. pokazał swoje męstwo - twierdził.