Sawicka: Agent obsypywał mnie pocałunkami

jagor, mar, PAP, Gazeta.pl, TOK FM
05.10.2009 , aktualizacja: 05.10.2009 18:18
A A A Drukuj
Sąd nie zgodził się na bezpośrednie transmitowanie rozprawy przez media Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Sąd nie zgodził się na bezpośrednie transmitowanie rozprawy przez media
O obsypywaniu pocałunkami w tańcu, bukietach róż (jeden z nich owinięty był perłami) i kolacjach z agentem CBA "Tomaszem Piotrowskim" opowiadała dziś przed sądem oskarżona o korupcję b. posłanka PO Beata Sawicka. Jak podkreśliła, CBA nie opublikowało treści tych rozmów, z których wynika, jak agent ją wykorzystywał: - Niestety, nie ma w stenogramach, jak ja recytuję wiersze Asnyka.
- Przyznaję, że pewne wydarzenia z aktu oskarżenia miały miejsce, ale do winy się nie przyznaję - powiedziała Sawicka
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
- Przyznaję, że pewne wydarzenia z aktu oskarżenia miały miejsce, ale do winy się nie przyznaję - powiedziała Sawicka


Sawicka spokojnym głosem relacjonuje, jak w styczniu 2001 r. razem z innymi posłami zapisała się na kurs dla członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa.

"Piliśmy wino, recytowałam wiersze Asnyka"



Na kursie pojawił się także - przedstawiający się jako przedsiębiorca budowlany - Tomasz Piotrowski. - Pewnego razu usłyszałam na korytarzu, że ktoś skrada się do naszej grupy. Wtedy przyszedł do nas, przedstawił się i poprosił o papierosa - tak mieli się poznać. Później znajomość się pogłębiała: wspólne obiady, kolacje. Sawicka powiedziała, że zaprosiła go na zwiedzanie Sejmu. - Gdy przyszedł, poprosił mnie, bym pokazała, jak mieszkam. W moim pokoju w domu poselskim piliśmy wino i rozmawialiśmy. Na koniec dałam mu upominek: książkę "Warto być przyzwoitym" profesora Bartoszewskiego - powiedziała.

Jak mówiła, CBA upubliczniło tylko część rozmów i nie pokazało, jak agent bez skrupułów wykorzystywał sytuację. - Niestety, tego nie ma w stenogramach, jak puszczamy sobie ulubioną muzykę, jak ja recytuję wiersze Asnyka. Jest tego po prostu dużo w tym czasie - opowiadała Sawicka. - Myślę, że znakomicie wykorzystywał wszystkie moje relacje jako matki i żony - dodała łamiącym się głosem.

Agent po kursie salsy

Według Sawickiej były też spotkania w różnych lokalach, gdzie tańczyli. - Tomasz opowiadał, że właśnie ukończył kurs salsy. Na jednym z takich spotkań, w tańcu, Tomasz przekroczył granicę intymności. Prawił komplementy, obsypywał pocałunkami. Prosiłam, by tego nie robił - jestem mężatką i mam dorosłe dziecko. Lubię młodych ludzi, lubiłam Tomasza, imponował mi. Ale nie chciałam przekroczyć pewnej granicy i prosiłam, by także on jej nie przekraczał - dodała. Agent miał jej odpowiedzieć, że "nie interesują go młode kobiety, tylko doświadczenie i dojście do sukcesu" oraz że jako mężczyzna nie potrafi być wobec niej obojętny.



Jak opisuje agenta? - Był to młodszy ode mnie mężczyzna, bardzo elegancko się ubierał. Sportowy mercedes z białym wyposażeniem. Miał przy sobie zawsze dużą ilość pieniędzy. Zawsze bardzo przyjemnie pachniał. Był czysty. Miał ładne, długie, kręcone włosy.

Podziel się