Komorowski: Leżącego nie kopię

zsz
05.10.2009 , aktualizacja: 05.10.2009 09:38
A A A Drukuj
- Nie zachowujmy się jak hieny, które na świeżą padlinę chcą się koniecznie rzucić - mówił w Poranku TOK FM Bronisław Komorowski. Zdaniem marszałka Sejmu, sprawy lobbowania na rzecz ustawy hazardowej nie należy zamiatać pod dywan, ale trzeba też poczekać na twarde dowody, a nie tylko medialne doniesienia.
Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wychodzą z Belwederu po spotkaniu z prezydentem
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wychodzą z Belwederu po spotkaniu z prezydentem
RAPORTY
Donald Tusk zapowiedział w sobotę, że decyzja w sprawie przyszłości ministra sportu Mirosława Drzewieckiego zapadnie we wtorek podczas posiedzenia Rady Ministrów. Bronisław Komorowski nie chciał przesądzić, co powinien zrobić premier. - Mam zasadę, że leżącego nie kopię - tłumaczył Janinie Paradowskiej.

Zdaniem posła PO, cała sprawa odbywa się "bardzo medialnie". - Rzucono na żer jakieś dokumenty, a reszta w prasie - podkreśla. Tymczasem Komorowski wolałby, żeby to prokurator zadawał pytania . - Ze względu na sposób ujawnienia tej sprawy jesteśmy zdani na spekulacje, a nie twardy dowody - uważa marszałek Sejmu.



CBA ma patrzeć na ręce rządzącym

Według medialnych spekulacji, jutro Donald Tusk zdymisjonuje także szefa CBA . Marszałek Sejmu zauważył, że afera hazardowa niejako "zapewnia nietykalność Mariuszowi Kamińskiemu". - Jeśli premier teraz go zdymisjonuje, pojawią się głosy, że coś kryje - zauważa Komorowski.

Na pytanie dlaczego w 2007 r. premier zostawił na stanowisku Kamińskiego, wiedząc, że jest on związany z PiS, marszałek odpowiedział: - Pan premier uważał, że taka służba w rękach przeciwników politycznych będzie działała dobrze. Będzie dobrze kontrolować rządzących.

Komorowski zastanawia się teraz, czy premier nie zaufał zbyt daleko Kamińskiemu. Według niego, istnieje ryzyko, że "tajna służba jest politycznie motywowana" i dobrze nie działa. - Jak słynny pan agent Tomek który rozbija się porsche i kupuje willę. Czy warto ludzi prowokować do złego, a może lepiej do dobrego? - pytał polityk.

"Dajmy szansę CBA"

Bronisław Komorowski nie jest jednak zwolennikiem powołania komisji śledczej ds. zbadania afery hazardowej. - Komisje śledcze powołuje się, gdy państwo jest bezradne w dochodzeniu do prawdy - wyjaśniał w TOK FM.

Według niego "trzeba spróbować, czy CBA udźwignie ciężar śledztwa". Dopiero później można ewentualnie powołać komisję.

Żer polityczny w Sejmie

Niewykluczone, że w tym tygodniu odbędzie się sejmowa debata na temat informacji o ustawie o grach i zakładach wzajemnych oraz o niejasnej roli polityków PO w przygotowaniu jej nowelizacji.

- Jeśli wpłynie taki wniosek, to wprowadzę ją do punktu obrad. To się należy obywatelom. To jest szansa dla rządu, by się wytłumaczył - zapewniał. Dodał, że zdaję sobie sprawę, że dla opozycji to będzie "oczywiście jakiś żer polityczny".

Prezydent przesłuchiwał premiera?

Komorowski niechętnie wspomina piątkowe spotkanie u Lecha Kaczyńskiego, z którego premier Tusk i on sam wyszli wcześniej. - Powiedziałem prezydentowi, że nie chcę uczestniczyć w spotkaniu zbudowanym wokół scenariusza CBA - tłumaczył. Zdaniem Komorowskiego, całe spotkanie było zbyt mocno inspirowane przez CBA.



Marszałek Sejmu powiedział, że prezydent nie tylko nie podał żadnego celu spotkania, ale "wyraźnie próbował przesłuchiwać premiera". - Jeżeli jest zły scenariusz nie należy się w niego wpisywać - dodał.

Podziel się