Agent Tomek: policjant z talentem aktorskim

dżek, PAP
05.10.2009 , aktualizacja: 18.10.2009 14:31
A A A Drukuj
Agent Tomek. Ubrania od Armaniego i Prady, porsche carrera i motocykl harley, mieszkanie w apartamentowcu, portfel ostentacyjnie wypchany gotówką i kartami kredytowymi. Tymi akcesoriami rozporządzał agent CBA Tomasz K., o przybranym na potrzeby operacji specjalnych nazwisku Tomasz Małecki - informuje "Gazeta Wyborcza".
Agent Tomek K.
Agent Tomek K.
Agent Tomek miał za zadanie rozpracowywać elity świata rozrywki i polityki. Na podstawie rozmów z osobami, które zetknęły się z "Tomkiem", dziennik odtworzył jak agent penetrował interesujące CBA środowiska. Kluczem do wielu kontaktów była dla niego Weronika Marczuk-Pazura.

Celebrytka myślała, że jest biznesmenem. Agent Tomek przedstawił się jej jako właściciel firmy Estate Management Poland. Poznali się dwa lata temu w krakowskiej restauracji. Przedstawił się jako przedsiębiorca, który chce inwestować "wolne pieniądze" w Polsce i na Ukrainie (skąd pochodzi Pazura). Kancelaria radcowska, którą aktorka prowadzi, miała mu w tym pomagać.

"Gazeta Wyborcza" pisze, że jesienią 2008 roku agent Tomek towarzyszył Marczuk-Pazurze i ekipie TVN w podróży do Kijowa w związku z ukraińską edycją programu "You can dance", którego Marczuk-Pazura była jurorką.

Od policjanta do dresiarza

Agent Tomek to Tomasz K. Ma 33 lata, w latach 90. był funkcjonariuszem wrocławskiego CBŚ. Miał pseudonim 'Kola'. Pracę w policji zaczynał jako patrolujący ulice, potem awansował do grupy antyterrorystycznej. W czasie zwalczania mafii samochodowej już zaczął zdradzać talent aktorski.

Policjanci, żeby "wsiąknąć" w środowisko mafiozów musieli odpowiednio wyglądać (złote łańcuchy, skórzane kurtki, firmowe dresy), jeździć dobrymi autami i bywać w określonych klubach, agencjach towarzyskich. Według informacji gazety 'Koli' podobał się ten szpan.

To psucie służb

W 2006 roku, kiedy powstało CBA, Tomasz K. dostał tam pracę.

Agentem Tomkiem zajmie się teraz komisja ds. służb specjalnych. Tylko ona może mieć wgląd w wydatki służb. - Zakładanie fikcyjnych firm i prowokacje to raczej metody do rozpracowywania grup terrorystycznych. CBA stosuje je w sprawach błahych. To psucie i ośmieszanie służb - mówi "Gazecie" wysoki oficer ABW.

Więcej na ten temat pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza"

Podziel się