Jak podaje
RMF ten ruch ma uratować polityczną twarz Donalda Tuska. Zarówno Drzewiecki, jak i Kamiński mają stracić funkcje za zbytnie zaangażowanie w tzw. aferę hazardową. Chodzi o opublikowane przez "Rzeczpospolitą" materiały CBA, z których wynika, że czołowi politycy PO, w tym szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i minister sportu
Mirosław Drzewiecki, mieli lobbować w interesie firm hazardowych.
Zdaniem mediów Tusk odsunął decyzję w sprawie dymisji Drzewieckiego do wtorku, by sprawdzić, jak opinia publiczna zareaguje na jego tłumaczenia. Tymczasem z
sondażu TNS OBOP dla Panoramy wynika, że w niewinność Drzewieckiego wierzy tylko 16 proc. Polaków. Prawie 49 proc. nie wierzy mu.
Jeśli chodzi o Kamińskiego, to we wtorek ma on usłyszeć w rzeszowskiej prokuraturze usłyszeć zarzuty w związku ze sprawą działań CBA w czasie tzw. afery gruntowej w resorcie rolnictwa.
-
Mariusz Kamiński, rozpętując aferę, rozpoczął otwartą wojnę z premierem, który w ostatnich swych wypowiedziach dał jasny sygnał, że dni Kamińskiego na stanowisku szefa CBA mogą być policzone. Dymisja Drzewieckiego z kolei ma zamknąć usta opozycji, która zwolnienie szefa CBA zinterpretowałaby jako próbę zamiecenia pod dywan afery z ludźmi Platformy w tle. Tylko w ten sposób Tusk mógłby zachować twarz i pozbyć się balastu, jakim jest Kamiński - powiedział reporterowi RMF jeden z polityków, doradzających premierowi.
Afera hazardowa: specjalny raport Gazeta.pl