Drzewiecki zorganizował dziś ws. afery hazardowej konferencję prasową, która miała zdecydować, czy zostanie na stanowisku. Na konferencji tłumaczył , że nie było jego intencją, by z projektu ustawy hazardowej usunięty został przepis mówiący o dopłatach do gier Wcześniej wyjaśniał sprawę przed premierem, który przyjął jego tłumaczenia, ale jego dalsze losy uzależnił od tego, jak przekonująco wypadnie na konferencji.
Jak wypadł? Czytaj komentarz Tusk powiedział, że ma zastrzeżenia "do trybu postępowania ministra Drzewieckiego". - Z jednej strony są bardzo ciężkie oskarżenia formułowane przez polityczną opozycje, a równocześnie mamy do czynienia z zachowaniami, które są trudne do zaakceptowania - podkreślił.
Powiedział też, że zna Drzewieckiego od dawna i "nie ma powodu sądzić, że w działalności publicznej kierował się kiedykolwiek choćby najmniejszym interesem osobistym". - Wyjaśnienia ministra Drzewieckiego nie budzą mojej wątpliwości co do jego uczciwości osobistej, natomiast wszystkie wyjaśnienia dotyczące urzędowego charakteru jego działań nie wszystkie mnie zadawalają - powiedział. Dodał, że wiarygodność w procesie wyjaśniania tej sprawy wymaga "pełnego obiektywizmu".
"CBA nie może być wykorzystywane politycznie" Premier powiedział też dziś po konferencji Drzewieckiego, że chciałby, aby w
Sejm jak najszybciej wysłuchał informacji rządu dotyczącej szczegółów prac nad projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych. - Jestem gotów razem z moimi urzędnikami przed Sejmem odpowiadać na każde pytanie - zadeklarował.
- Nie chciałbym, aby zamieniano tę sprawę w wielomiesięczny spektakl kampanijny, ale żeby szybko dokładnie z udziałem opozycji i wszystkich zainteresowanych sprawę od strony politycznej wyjaśniono - podkreślił.
Odnosząc się do Drzewieckiego dodał też, że "nie może pozwolić, aby urzędnicy pracujący w jego rządzie zachowywali się w sposób dwuznaczny". - Nie mówię już o wykroczeniach, przestępstwach, ale także dwuznaczność wyklucza dobrą pracę w moim rządzie. Ale równocześnie nie mogę i nie dopuszczę do tego, aby w moim rządzie CBA było narzędziem w walce politycznej w rękach jednej z partii politycznych - powiedział premier.
Jego zdaniem to zagrożenie jest równie poważne, co zagrożenie korupcyjne i - mówił - w tej sprawie "w przyszłym tygodniu podejmie decyzję". - Żadna władza nie powinna wykorzystywać służb ani prokuratury przeciwko konkurencji politycznej, tylko wobec negatywnych zjawisk - powiedział szef rządu.
Afera hazardowa: Miro i Zbyszek oraz Rysiu i Janek Czwartkowa "Rzeczpospolita" podała, że w piśmie dotyczącym prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej CBA ostrzegło prezydenta, premiera, władze Sejmu i Senatu, iż na tych zmianach
budżet państwa może stracić 469 mln zł. Taka kwota miała pochodzić z dopłat nałożonych na firmy hazardowe, ale o skreślenie z projektu zapisu o dopłatach mieli zabiegać u polityków PO biznesmeni z Dolnego Śląska: Ryszard Sobisiak i Jan Kosek.
Według "Rzeczpospolitej" dwaj zamieszani w sprawę politycy PO to: dotychczasowy szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski (jednocześnie szef Komisji Finansów Publicznych, gdzie miał trafić projekt) oraz minister sportu
Mirosław Drzewiecki (pieniądze z dopłat miały być przeznaczone na przygotowanie Euro2012). "Rz." podała, że obaj mieli lobbować w interesie firm hazardowych.
Zbigniew Chlebowski odchodzi. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: