Fot. Sławomir Kamiński / Agencja GazetaKonferencja ministra sportu Mirosława Drzewieckiego
Godzinę i 15 minut trwała konferencja prasowa Mirosława Drzewieckiego, która ma przesądzić o jego dalszym losie. - Jestem do dyspozycji premiera oraz wszystkich organów, włącznie z komisjami śledczymi - zapewnił dziennikarzy minister sportu.
Mirosław Drzewiecki wrócił wczoraj ze swojego urlopu, by złożyć szczegółowe wyjaśnienia Donaldowi Tuskowi na temat jego zaangażowania w nowelizację ustawy o grach losowych. - Powiedziałem premierowi, że jestem do jego dyspozycji. On odpowiedział: wiem - zdradził kulisy wczorajszej rozmowy z premierem. Zapewnił dziennikarzy, że nie ma sobie nic do zarzucenia.
"Miro" to ja
Mirosław Drzewiecki potwierdził, że "Miro" z rozmowy Zbigniewa Chlebowskiego z Ryszardem Sobiesiakiem to on. Wcześniej Grzegorz Schetyna przyznał w RMF FM, że on jest "Grzesiem".
- O operacji CBA w sprawie nieprawidłowości w pracach nad projektem ustawy o grach losowych dowiedziałem się z gazet - powiedział na konferencji prasowej minister sportu. Drzewiecki podkreślił, że nigdy w sprawie ustawy o grach i zakładach wzajemnych nie rozmawiał ani z Ryszardem Sobiesiakiem, ani ze Zbigniewem Chlebowskim.
Sobiesiak - kolega od golfa
- Pana Ryszarda Sobiesiaka znam od ponad 10 lat. Wydawał mi się sympatycznym człowiekiem, z którym można pograć w golfa - tłumaczył swoje powiązania z biznesmenem, podkreślając że ich znajomość miała przede wszystkim "charakter sportowy". Zapewnił dziennikarzy, że o tym iż Sobiesiak ma wyrok za korupcję dowiedział się dopiero teraz. - Ta znajomość robi mi poważny dyskomfort. Gdybym wcześniej o tym wiedział prawdopodobnie charakter naszej znajomości byłby inny, lub w ogóle nie byłoby jej - mówił.
"Rzeczpospolita" ujawniła, że Ryszard Sobiesiak odwiedził osobiście Drzewieckiego w jego domu. Minister nie wykluczył, że to wtedy mieli rozmawiać o załatwieniu pracy córce Sobiesiaka. - Prawdą jest, że pan Sobiesiak rozmawiał ze mną na ten temat. Mówił, że ma bardzo dobrze wykształconą córkę - przypomniał. Potwierdził, że polecił Marcinowi Rosołowi, szefowi swojego gabinetu, zbadanie sprawy. Później (po oskarżeniach o nepotyzm z Totalizatorze Sportowym) doszedł do wniosku, że córka Sobiesiaka powinna jednak wycofać się z konkursu o pracę w Totalizatorze.
Kalendarium powiązań Drzewieckiego z ustawą
- 30 czerwca Mirosław Drzewiecki wysyła pismo do Ministerstwa Finansów, w którym wnosi o "wyłączenie rozwiązań zawartych w art. 47a ust.2 (dotyczy dopłat dla sportu) projektu ustawy z dalszego procedowania". - Nigdy nie było zamiaru, żeby cokolwiek wycofywać. Intencją tego pisma było jedynie poinformowanie ministerstwa, że nie mamy dłużej już tego celu (chodzi o drugi etap budowy Narodowego Centrum Sportu - przyp. zsz), więc nie możemy wystąpić o pieniądze z dopłat - tłumaczył dzisiaj minister sportu.
- 13 sierpnia minister finansów przysłał projekty budżetowe, z których wynikało, że pieniędzy jest dużo mniej niż planowało ministerstwo sportu. - Wtedy zaproponowaliśmy, aby wykorzystać środki z tych dopłat, ale na inny projekt sportowy - wyjaśnił. W liście z 2 września minister zaproponował, by środki z dopłat przeznaczyć na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej.
- 19 sierpnia Donald Tusk wzywa do siebie ministra Drzewieckiego i prosi o wyjaśnienie, dlaczego zmienia zdanie w sprawie dopłat. - W ciągu dnia, dwóch przygotowaliśmy kalendarium w tej sprawie - powiedział minister.
- 2 październiak Mirosław Drzewiecki jeszcze raz zdaje szczegółową relację premierowi ze swoich powiązań z ustawą hazardową.