Zamieszany w lobbing przy ustawie hazardowej minister sportu Mirosław Drzewiecki zostaje na stanowisku - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Musi jednak wcześniej wytłumaczyć się opinii publicznej.
Premier spotkał się z Mirosławem Drzewieckim wz. aferą hazardową
SONDAŻ
Taka decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu Donalda Tuska i jego najbliższych współpracowników, w którym uczestniczył także Mirosław Drzewiecki, ściągnięty przez premiera ze swojego urlopu w Stanach Zjednoczonych.
Minister sportu zostaje na stanowisku, ale po warunkiem. - Drzewiecki musi wytłumaczyć się dziennikarzom na konferencji prasowej ze swojego udziału w hazardowym lobbingu. Jeśli przekona opinię publiczną, będzie dobrze. Jeśli pójdzie mu źle, jak w czwartek szefowi klubu PO Zbigniewowi Chlebowskiemu, wszystko jest możliwe - usłyszała "Gazeta Wyborcza" od osoby z otoczenia premiera Tuska.
Według CBA, Chlebowski z Drzewieckim pomagali swoim kolegom z branży hazardowej - Ryszardowi Sobiesiakowi i Janowi Koskowi - we wprowadzaniu korzystnych zapisów do projektu ustawy o grach losowych.
Zbigniew Chlebowski po doniesieniach medialnych zawiesił do czasu wyjaśnienia sprawy swoja funkcję szefa klubu PO. Dziś w południe odbędzie się konferencja prasowa ministra Drzewieckiego.