Tusk: To spotkanie to wstęp do kampanii

prot, PAP
02.10.2009 , aktualizacja: 02.10.2009 14:19
A A A Drukuj
Donald Tusk i jego współpracownicy udają się na spotkanie z prezydentem Kaczyńskim Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Donald Tusk i jego współpracownicy udają się na spotkanie z prezydentem Kaczyńskim
Prezydent zwołał spotkanie, żeby omówić sprawę afery hazardowej. Jednak po niecałych trzydziestu minutach politycy PO z niego wyszli. Na konferencji prasowej zarzucili prezydentowi, że spotkanie to początek jego kampanii wyborczej. - Każdą rzecz można tak zarżnąć. Tak się nie robi - odpowiada Władysław Stasiak na zarzuty Platformy.
Władysław Stasiak, Donald Tusk
Fot. Filip Klimaszewski / Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Władysław Stasiak, Donald Tusk
RAPORTY

AFERA HAZARDOWA. Historia pewnej ustawy | Raport specjalny | Stenogram opublikowany przez ''Rz''| Dolniak za Chlebowskiego





- Spotkanie i sposób zaangażowania pana prezydenta wskazuje na polityczną atmosferę i polityczne zamówienie. To wstęp do kampanii - powiedział Donald Tusk na konferencji prasowej po spotkaniu w Belwederze.

- Uprzedziłem pana prezydenta, że fatalną rzeczą jest to, że CBA i PiS robią z tej sprawy element wczesnej kampanii wyborczej. To, że materiał znalazł się "Rzeczpospolitej", świadczy o tym, że ta gra się rozpoczęła. Zwróciłem się do pana prezydenta, żeby wytrzymał jeszcze parę miesięcy - dodał Tusk.

Zbyt dużo emocji

Zaznaczył też, że Lech Kaczyński bardzo emocjonował się tą sprawą, co zepsuło atmosferę spotkania i sprowokowało polityków PO do jego opuszczenia. - W pewnym momencie prezydent wyraził oczekiwanie, że natychmiast będą jakieś aresztowania. Widzę, że emocji jest ponad miarę - stwierdził.



- To raczej było zachęta. Pan prezydent mówił, że w poprzedniej ekipie zdarzały się problemy, tylko działano energicznie, zwalczano, były aresztowania - tłumaczył słowa prezydenta szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak.

- Na dokumentach, które do mnie dotarły nie ma czegoś, co jest zawsze - do kogo jeszcze zostały wysłane. Okazało się, że materiały te zostały wysłane do wicemarszałków Sejmu i Senatu, o czym CBA nie powiadomiło marszałków. A prezydent skądś tą wiedzę miał i według tego klucza, wyreżyserowanego przez CBA, pan prezydent ułożył scenariusz tego spotkania - powiedział z kolei marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Tusk zapowiedział też, że będzie dziś rozmawiał z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim ws. afery hazardowej. Zaznaczył jednak, że nic nie wskazuje na to, żeby Drzewiecki złamał prawo.

Nie zamiatać pod dywan

- Prezydent po to się spotkał, aby taka sprawa nie miała szans być zamiecioną pod dywan, tylko została potraktowana poważnie. Ważne jest to, żeby powstała komisja śledcza - powiedział Władysław Stasiak. - Szkoda, że pan premier opuścił spotkanie. To było dobre forum, żeby rzetelnie na ten temat porozmawiać - dodał. Donald Tusk stwierdził natomiast, że "nie wie, po co było to spotkanie się odbyło".

- Każda rzecz można tak zarżnąć. Zamiast poważnie porozmawiać i poświęcić chwilę czasu pan premier i pan marszałek zdecydowali się na takie słowa. Tak się nie załatwia ważnych interesów w państwie. Tak się nie robi - w ten sposób Stasiak skomentował zarzuty Tuska, że te spotkanie jest początkiem kampanii wyborczej prezydenta.



Kto był na spotkaniu

Na spotkaniu obecny był premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wicemarszałkowie Sejmu - Krzysztof Putra z PiS i Jerzy Szmajdziński z klubu Lewicy oraz Senatu - Zbigniew Romaszewski z PiS, a także szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak oraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło.

Zgodnie z zapowiedziami, do Belwederu nie przybyli: marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski oraz wicemarszałkowie Senatu z PO: Krystyna Bochenek i Marek Ziółkowski.

Prezydent wczoraj ogłosił, że chce spotkać się ze wszystkim, którzy otrzymali od CBA materiały ws. afery hazardowej.

Podziel się