AFERA HAZARDOWA. Historia pewnej ustawy | Raport specjalny | Stenogram opublikowany przez ''Rz''
- Dziś posiedzenie zarządu partii. Jestem do dyspozycji władz politycznych mojego klubu, ustąpię choćby dziś - zapowiedział na konferencji Zbigniew Chlebowski.
Szef Klubu potwierdził, że słowa ujawnione w stenogramach to fragmenty jego rozmów z kolegami. Chlebowski podkreślił, że nie kryją się za nimi żadne zabronione czyny, a prowadził z nimi tylko prywatne rozmowy i nie wywierał żadnych nacisków w związku z pracami nad ustawą o grach losowych. Wyraził zdziwienie, że "prywatne rozmowy są podstawą do formułowania daleko posuniętych zarzutów". Przyznał, że ich treść "była niefortunna".
"Projekt ustawy powstał za czasów PiS" Zbigniew Chlebowski wyjaśnił, że ten konkretny projekt ustawy o grach hazardowych nigdy nie dotarł do Sejmu, ale był dostępny na stronach internetowych resortu finansów. - To ustawa, która budzi kontrowersje, moje również, była zmieniana w wyniku społecznych konsultacji - mówił zdenerwowany szef klubu PO.
Jak wyjaśnił, projekt pierwotnie zakładał m.in. przeniesienie decyzji dotyczących salonów gier z Ministerstwa Finansów na poziom samorządów. - Sygnalizowałem, że to duże korupcyjne zagrożenie, minister finansów się zgodził - dodał Chlebowski.
Dopytywany o pochodzenie samego projektu ustawy, szef klubu PO przypomniał, że ustawa o grach hazardowych została napisana za czasów rządów PiS, kiedy ministrem finansów była Zyta Gilowska. - Pomysł dopłat była autorstwa PiS - dodał Chlebowski.
Szef klubu PO poinformował, że był także zwolennikiem podniesienia podatków dla całej branży hazardowej, a nie tylko jej części, rozmawiał o tym z ministrem finansów, a resort przygotował "kalkulacje, ile mógłby zyskać
budżet państwa".
Chlebowski zaskoczony i zdumiony podsłuchami Zadeklarował, że nigdy nie lobbował i nie wymuszał decyzji w związku z projektem nowelizacji tzw. ustawy hazardowej. Chlebowski wyraził także "zdumienie i zaskoczenie", że "prywatne rozmowy są podstawą formułowania najcięższych zarzutów".
Szef klubu PO powiedział też, że nikt go nie poinformował o tym, że był podsłuchiwany i sam nie wie, czy dalej nie jest. O tzw. aferze hazardowej dowiedział się wczoraj wieczorem od dziennikarzy, którzy się z nim kontaktowali.
"Rzeczpospolita" twierdzi, że Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki z PO, za namową dwóch biznesmenów z branży hazardowej, wpłynęli na zmianę nowelizacji ustawy o grach hazardowych. Według "Rz", biznesmeni najpierw zwrócili się do Chlebowskiego.
"Na 90 proc. załatwię Rysiu" Gazeta
opublikowała dziś stenogramy z rozmów biznesmenów m.in. z szefem klubu PO. W rozmowach telefonicznych - podsłuchanych przez CBA - Chlebowski miał zapewniać, że uda się usunąć niekorzystne dla biznesmenów zapisy. - Na 90 procent Rysiu, że załatwię. Tam walczę, nie jest łatwo, tak ci powiem - mówił w sierpniu 2008 roku Chlebowski biznesmenowi.'
Sprawy nie udało się jednak załatwić. - Ja ci powiem szczerze... ja już nie mam siły sam walczyć z tym wszystkim... jakby Grzegorz (Schetyna - minister spraw wewnętrznych red.) i Mirek (Drzewiecki - minister sportu red.) trochę pomogli... przecież wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa - miał narzekać w marcu bieżące roku Chlebowski.
Reakcje: "Niewinni", "komisja śledcza" Według ministra sprawiedliwości, CBA nie przedstawiło dowodów winy Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego w sprawie tzw. afery hazardowej. - Do momentu kiedy nie zobaczę (całości - red.) uważam Zbigniewa C. i Mirosława D. za osoby niewinne -
powiedział Andrzej Czuma.
- Żądamy ujawnienia materiałów opinii publicznej i powołania komisji śledczej -
mówił z kolei Jarosław Kaczyński.