AFERA HAZARDOWA. Historia pewnej ustawy | Raport specjalny | Stenogram opublikowany przez ''Rz''
Trwają obecnie pacę nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Jedną z propozycji było dodatkowe opodatkowanie zakładów. Środki z tej daniny miałyby pójść na budowę infrastruktury na
Euro 2012.
Według gazety, dwóch biznesmenów z branży hazardowej chciało przeszkodzić w wejściu w życie tej zmiany, gdyż ponoć była dla nich niekorzystna. "Rzeczpospolita" twierdzi, że mieli do tego wykorzystać kontakty z czołowymi politykami PO. Biznesmeni cały czas byli pod obserwacją CBA.
Pełny stenogram z rozmów biznesmenów>>> Ze stenogramu: "Na 90 proc. załatwię Rysiu" Gazeta podaje, że najpierw zwrócili się do Zbigniewa Chlebowskiego - przewodniczącego klubu parlamentarnego PO i sejmowej Komisji Finansów Publicznych. W rozmowach telefonicznych - podsłuchanych przez CBA - miał zapewnić ich, że uda mu się usunąć niekorzystne dla nich zapisy. -
Na 90 procent Rysiu, że załatwię. Tam walczę, nie jest łatwo, tak ci powiem - mówił w sierpniu 2008 roku Chlebowski biznesmenowi.
Sprawy nie udało się jednak załatwić.
- Ja ci powiem szczerze... ja już nie mam siły sam walczyć z tym wszystkim... jakby Grzegorz (Schetyna - minister spraw wewnętrznych red.) i Mirek (Drzewiecki - minister sportu red.) trochę pomogli... przecież wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa - miał narzekać w marcu bieżące roku Chlebowski.
Rezygnacja z dopłat Prace nad ustawę posuwały się do przodu i w styczniu 2010 roku miała wejść w życie. Biznesmeni - jak twierdzi gazeta - spotykali się więc z Chlebowskim i Mirosławem Drzewieckim. Mieli też planować intrygę przeciwko Jackowi Kapicy, wiceministrowi finansów, który kieruje pracami nad ustawą. Chcieli go ponoć oskarżyć o korupcję i w ten sposób usunąć ze stanowiska. W maju, po rzekomych naciskach Drzewieckiego, Kapica rezygnuje z zapisów o dodatkowym opodatkowaniu. Skarb Państwa miał stracić nawet 469 milionów złotych.
W sierpniu CBA powiadamia premiera o sprawie. Zaraz potem biznesmeni przestają się ze sobą kontaktować. Gazeta sugeruje, że był przeciek z otoczenia rządu.
-
Rysiu dzwonił nasz kolega, prosił żebym przekaz ci, że to spotkanie o 15 w Marcinkowicach (gazeta podaje, że chodziło o Marcinowice) na CPN. Dzwonił do mnie i powiedział, żebym nie gadał i żebym przekazał ci informacji, żeby dyskrecję zachować - informuje jednego z biznesmenów wspólny kolega jego i Chlebowskiego. Następnie CBA miało zaobserwować spotkanie biznesmena i Chlebowskiego na cmentarzu w Marcinowicach.