Wpływowy prawnik w zespole adwokatów Polańskiego

mm, PAP
30.09.2009 , aktualizacja: 01.10.2009 00:15
A A A Drukuj
Prawnicy reprezentujący Romana Polańskiego dokooptowali do swego zespołu wpływowego adwokata Reida Weingartena. "Zwerbowanie Weingartena jest silnym sygnałem, że zespół prawny Polańskiego zamierza mocno nacisnąć dźwignie władzy w Waszyngtonie w jego sprawie" - pisze "New York Times".
Herve Temime, jeden z adwokatów Romana Polańskiego
Fot. GONZALO FUENTES REUTERS
Herve Temime, jeden z adwokatów Romana Polańskiego
Herve Temime, jeden z adwokatów Romana Polańskiego
Fot. GONZALO FUENTES REUTERS
Herve Temime, jeden z adwokatów Romana Polańskiego
Lorenz Erni, szwajcarski prawnik Polańskiego
Fot. STEFFEN SCHMIDT AP
Lorenz Erni, szwajcarski prawnik Polańskiego
Więzienie w Zurichu, gdzie, jak twierdzą lokalne media szwajcarskie, przetrzymywany jest Roman Polański
Fot. Walter Bieri AP
Więzienie w Zurichu, gdzie, jak twierdzą lokalne media szwajcarskie, przetrzymywany jest Roman Polański
GALERIA ZDJĘĆ
Weingarten - jak informuje środowy "New York Times" - to jeden z najbliższych przyjaciół amerykańskiego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Erica Holdera, który wspólnie z sekretarz stanu Hillary Clinton będzie decydował o ekstradycji.

Zablokują ekstradycję?

"Oczekuje się, że adwokaci będą usiłowali zablokować ekstradycję, zanim sprawa zostanie rozpatrzona przez szwajcarski system prawny" - czytamy w artykule "New York Timesa". Jego autorzy twierdzą, że decydujące będzie to, czy uda się wstrzymać ekstradycję, zanim władze amerykańskie wyślą niezbędne dokumenty do Szwajcarii.

Prawnicy użyją prawdopodobnie argumentu, że przestępstwo Polańskiego nie kwalifikuje się do ekstradycji, ponieważ początkowo miał być skazany tylko na rok więzienia. Mogą też argumentować, że już odbył karę, kiedy po aresztowaniu w 1977 roku był przez 42 dni poddany przymusowej obserwacji psychiatrycznej.

"Są okoliczności łagodzące"

"New York Times" opublikował także tekst krytykujący obrońców Polańskiego, domagających się jego zwolnienia, oraz artykuł jego scenarzysty i przyjaciela Roberta Harrisa, który broni polskiego reżysera. Zdaniem Harrisa, to sam Polański niechcący sprowokował władze w USA do podjęcia działań na rzecz ekstradycji - z czym poprzednio wcale się nie spieszyły - kiedy za pośrednictwem swych adwokatów starał się o umorzenie sprawy, zarzucając prokuraturze w Los Angeles nadużycia praworządności.

Adwokaci oskarżyli prokuraturę o próbę wpływania na prowadzącego sprawę sędziego, który miał również planować zerwanie początkowej umowy o pobłażliwym potraktowaniu Polańskiego.

Harris zwraca uwagę, że prowadzący obecnie sprawę prokurator okręgowy w Los Angeles Stephen L. Cooley z wyraźną irytacją oświadczył, że Polański "chciał załatwić sprawę na swoich warunkach, ale będzie ona załatwiona na warunkach aparatu sprawiedliwości w Los Angeles".

Brytyjski scenarzysta pisze, że postępku Polańskiego "nie można wybaczyć, ani z prawnego, ani z etycznego punktu widzenia", ale znajduje okoliczności łagodzące. Przypomina, że jego ofiara pragnie, by sprawę umorzyć, a sam reżyser ma małoletnie dzieci, "które chcą, by wrócił do domu".

Podziel się