Roman Polański został w sobotę zatrzymany na lotnisku w Zurychu na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania z 1978 roku. Amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca Polańskiemu, że w roku 1977 uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Geimer. W stanie Kalifornia czyn lubieżny z nieletnią klasyfikowany jest automatycznie jako gwałt. Obecnie Polański przebywa w areszcie, gdzie oczekuje na wynik postępowania ekstradycyjnego.
Ekstradycja Polańskiego do Stanów możliwa jest na podstawie
umowy USA ze Szwajcarią, która jednoznacznie nie określa, czy można wydać przestępcę, którego czyn w Szwajcarii już się przedawnił. W art. 2 mowa jest o tym, że czyn ma być karany w obu krajach podpisujących umowę, w art. 5 - że przestępstwo nie może przedawnić się tylko w kraju proszącym o ekstradycję.
- Jedną z podstaw odmowy ekstradycji jest fakt, że dany czyn już nie jest karalny w kraju, który ma podejrzaną osobę wydać - mówi prof. Roman Kruszyński. Przestępstwo, za które ścigany jest Polański, przedawnia się w Szwajcarii po 15 latach.
Podobną opinię wyraził dziś w Radiu Zet
Ryszard Kalisz, poseł
SLD i adwokat: - W Szwajcarii obowiązuje klauzula porządku publicznego, czyli nie ekstraduje się nikogo, jeśli dany czyn nie jest już karany w Szwajcarii.