Weronika Marczuk-Pazura zostanie na wolności. Prokuratora nie składa zażalenia na decyzję sądu

jagor, PAP
29.09.2009 , aktualizacja: 29.09.2009 19:10
A A A Drukuj
Warszawska prokuratura okręgowa nie będzie składać zażalenia na decyzję sądu, który z sobotę wyznaczył poręczenia majątkowe dla Weroniki Marczuk-Pazury i Bogusława S., szefa Wyd. Naukowo-Technicznych podejrzanych o korupcję w sprawie prywatyzacji wydawnictwa.
Weronika Marczuk
Fot. Roman Jocher / Agencja Gazeta
Weronika Marczuk
Obydwoje wpłacili już pieniądze: Marczuk-Pazura - 600 tys. zł, Bogusław S. - 50 tys. zł, i opuścili areszt. Podejrzani mają zakaz wyjazdu z kraju.

- Przeanalizowaliśmy pisemne uzasadnienie sądu. Prokuratura uważa, że poręczenie w takiej wysokości zostało wyznaczone zasadnie - powiedział dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk.

Prokuratorzy wystąpili z wnioskami o areszt dla businesswoman i prezesa tłumacząc to wysokimi karami, które im grożą (Marczuk-Pazurze do ośmiu lat więzienia, Bogusławowi S. do 10) oraz dużym prawdopodobieństwem popełnienia przestępstwa i obawą mataczenia.

Według sądu zgromadzony materiał dowodowy świadczy o tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, z drugiej jednak strony jest tak obszerny, że nie ma obawy mataczenia. Rozbieżność w wysokości poręczenia wyjaśniał natomiast różnicą w statusie materialnym podejrzanych.

Weronika Marczuk-Pazura została 23 września zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem korupcji. Podejrzana jest o powoływanie się na wpływy oraz żądanie i wzięcie łapówki za pośredniczenie w korzystnym rozstrzygnięciu procesu prywatyzacyjnego Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Chodzi w sumie o 450 tys. zł, z których przyjąć miała pierwszą ratę w wysokości 100 tys.

Businesswoman tłumaczyła najpierw, iż sądziła, że w papierowej torebce - którą dostała, gdy wstawała od stolika - znajdują się perfumy. Tego rodzaju prezenty miała już wcześniej dostawać od podstawionego funkcjonariusza CBA. W poniedziałek jej agentka Joanna Bastrzyk wyjaśniła, że Marczuk-Pazura "nie przyjęła łapówki, lecz wynagrodzenie należne jej kancelarii za obsługę prawną".

S. usłyszał zarzut przyjęcia łapówki w wysokości nie mniejszej niż 10 tys. euro w zamian za korzystne dla oferenta rozstrzygnięcie procesu prywatyzacyjnego WNT.

Podziel się