Media przeciwko mobilizacji w sprawie Polańskiego

dżek, PAP
29.09.2009 , aktualizacja: 29.09.2009 10:48
A A A Drukuj
Corriere Della Sera i la Repubblica Fot. www.repubblica.it / http://www.corriere.it Corriere Della Sera i la Repubblica
Przeciwko wielkiej mobilizacji ludzi kultury i intelektualistów z wielu krajów w obronie zatrzymanego w sobotę w Szwajcarii Romana Polańskiego wypowiedziały się publicystki dwóch największych włoskich gazet - "Corriere della Sera" i "La Repubblica". Amerykańska prasa ironizuje: "Może jego następny film będzie o więzieniu?"
GALERIA ZDJĘĆ
W opublikowanych dziś komentarzach autorki wyraziły przekonanie, że reżyser musi odpowiedzieć przed sądem i nie może uniknąć wyroku tylko dlatego, że jest geniuszem.

Nestorka włoskich krytyków Natalia Aspesi napisała na łamach "La Repubblica", że nigdy wcześniej nie widziano takiej mobilizacji. Tymczasem - jak zauważyła - nie można zapominać o tym, że chodzi o przestępstwo seksualne dokonane na trzynastolatce.

Ważniejszy film czy dziewczynka?

Aspesi pyta: "Czy według tych cieszących się autorytetem jego zwolenników talent powinien przekreślić gwałt na dziewczynce? Czy więcej wart jest piękny film od zranionej dziewczyny?". (...) "A może, jak uważa większość młodej generacji blogerów, gwałciciel pozostaje nim, nawet jeśli jest wielkim artystą i nawet po 30 latach czyn nie może być złagodzony, przestępstwo przedawnione, winny uniewinniony?" - dodała.

Włoska publicystka zwróciła uwagę, że Polacy, "z wyjątkiem kilku ministrów i prezydenta, radują się, gratulują Stanom Zjednoczonym, gdzie prawo jest równe dla wszystkich i atakują swych rządzących mówiąc, że powinni się wstydzić za obronę pedofila".

Publicystka Maria Laura Rodota pisze w podobnym tonie. Jej zdaniem Polański jako reżyser jest genialny. - Ale jest dorosłym, odpowiedzialnym za swe czyny; nie może uniknąć wyroku za popełnienie przestępstwa przeciwko drugiej osobie, tylko dlatego że w swoim czasie wyreżyserował "Chinatown". Albo "Pianistę" czy "Dziecko Rosemary" - stwierdziła włoska publicystka.

Jej zdaniem mobilizacja przyjaciół Polańskiego, świata filmu, francuskich polityków "wydaje się godna lepszej sprawy". - Wiele osób nie rozumie, dlaczego dla normalnych ludzi kara powinna być nieuchronna, natomiast dla VIP-ów - mniej pewna - oceniła dziennikarka. Zaznaczyła: "nie wszyscy są po jego stronie".

Amerykanie idą w sarkazm

"Czy Roman Polański nie wycierpiał wystarczająco wiele? Czy nie przetrwał wszystkich tych zimnych, szarych i deszczowych zim w Paryżu? (...) Czy przez kilkadziesiąt lat nie spędzał wakacji, ograniczając się do ponurej monotonii południa Francji? - pisze sarkastycznie Eugene Robinson i pyta wreszcie, czy apologeci Polańskiego nie powinni dać sobie spokój.

Pisze, że Polański jest wspaniałym artystą i zastanawia się - Może jego kolejnym filmem będzie film o tematyce więziennej? - pisze.

"Pozłacane wygnanie"

Jej zdaniem Polański ucieka przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości od 1978 roku. I z pewnością nie ma nic artystycznego w przestępstwie, do którego popełnienia się przyznał: podczas sesji zdjęciowej (...) Polański upoił 13-letnią dziewczynkę szampanem i narkotykami i odbył z nią stosunek - czytamy w artykule.

Robinson dodaje - Dorosły mężczyzna odurzający narkotykami i gwałcący 13-letnią dziewczynkę (...) to zło moralne wszędzie na świecie i zasługuje na ostrzejszą karę niż tylko spędzenie 30 lat na pozłacanym wygnaniu - i pisze dalej - Jeśli ktoś decyduje się na bycie zbiegiem, akceptuje ryzyko, że któregoś dnia może zostać złapany - zauważa.

Publicystka "Washington Post". podsumowuje: - "Tu chodzi o bogatego i wpływowego człowieka, który wykorzystał swoją sławę i pozycję (...), żeby zgwałcić niewinne dziecko. Tu chodzi o człowieka, który ucieka zamiast stawić czoło konsekwencjom swoich czynów" - podkreśla.

Podziel się