Dwa pisma, które trafiły do sadu, zawierały sugestie, że władzom
USA nie zależało na zatrzymaniu Polańskiego, ponieważ bały się rewizji procesu z 1978 roku, kiedy skazano go za gwałt na 13-letniej dziewczynce, Samancie Geimer.
Prokuratura bała się ujawnienia błędów? - Biuro prokuratora przez ponad 30 lat, odkąd pan Polański znalazł się poza jurysdykcją, ani razu nie wnosiło o jego ekstradycję. Gdyby to zrobiło, konieczne byłoby przesłuchanie dotyczące błędów w tej sprawie - cytuje gazeta list z 7 lipca, który wysłali Chad Hummel, Douglas Dalton i Bart Dalton.
Trzy tygodnie później znów wysłali pismo w podobnym tonie. Ich zdaniem prokuratorzy chcieli, żeby "fizyczna nieobecność" reżysera pomogła utrzymać sytuację bez zmian.
Prawnicy apelowali o umorzenie zarzutów ws. przestępstwa, które zostało dokonane 31 lat temu. Już rok temu sama Samantha Geimer wystąpiła do sądu o umorzenie sprawy. Amerykański sąd nie wycofał listu gończego za reżyserem.
Roman Polański został zatrzymany w sobotę na lotnisku w Zurychu. Reżyser jechał tam na festiwal filmowy, informacja o tym, że pojawi się na nim pojawiła się na stronie internetowej imprezy.
Prawnicy zapowiadają, że wkrótce złożą wniosek o wypuszczenie reżysera za kaucją. Polski ambasador w Bernie widział się z zatrzymanym. Mówi, że reżyser czuje się dobrze.
Polańskiego nigdzie nie było? Prokuratura odpiera zarzuty i twierdzi, że Polańskiego próbowała ująć przez 30 lat. I przestawiła długą listę działań zmierzających do aresztowania reżysera, który
według amerykańskiego prawa jest zbiegiem.
Teczkę w sprawie ekstradycji założono Polańskiemu już w lutym 1978 roku. Trzy miesiące później wniosek o tymczasowe aresztowanie został wysłany do Anglii jednak Polański tam się nie pojawił.
W 1986 prokuratorzy kontaktowali się w sprawie aresztowania reżysera z władzami Kanady. Dwa lata później z Niemcami, Danią, Szwecją i Brazylią. Reżyser jednak się tam nie pojawiał.
W 2005 roku prokuratura zdobyła informację, że Roman Polański wybiera się do Tajlandii i skierowała "czerwony alert" do Interpolu. Choć reżyser pojawił się w tym kraju, do aresztowania nie doszło. W 2007 roku nakaz aresztowania wysłano do Izraela. Kraj ten zażądał jednak dodatkowych dokumentów i zanim dotarły one do Tel-Awiwu, Polański zdążył wyjechać.