Jarosław Starzyk, polski ambasador w Bernie, po spotkaniu z Romanem Polańskim podkreślił, że reżyser czuje się dobrze i jest dobrze traktowany w areszcie, w którym przebywa. Polański "jest w bojowym nastroju, jest zdeterminowany, by walczyć o uwolnienie" - mówi z kolei prawnik reżysera, cytowany przez BBC.
Fot. Anonymous AP
Wrzesień 1977, Roman Polański opuszcza sąd w Santa Monica
Polscy dyplomaci poinformowali Polańskiego o działaniach władz w kraju na rzecz jego uwolnienia, a także o protestach i solidarności z Polańskim środowisk twórczych Reżyser podziękował za pośrednictwem ambasadora wszystkim za zaangażowanie i wspieranie go w tych trudnych chwilach.
Według Ambasady Polański ma prawo do kontaktów ze swoimi adwokatami, z rodziną i przedstawicielami polskich i francuskich władz. Wczoraj pozwolono mu zobaczyć się z jego francuskim adwokatem i żoną. Ambasada Polska pozostaje w stałym kontakcie ze szwajcarskim adwokatem reżysera Lorenzem Erni.
"Będzie walczył"
Z kolei francuski adwokat reżysera, zapewnia, że Polański jest zdeterminowany, by walczyć o szybkie wyjście z aresztu. - Jest w bojowym nastroju - powiedział Herve Temime, cytowany przez BBC.
Roman Polański został zatrzymany w sobotę na lotnisku w Zurychu w związku ze sprawą z 1978 roku, gdy został oskarżony o zgwałcenie 13-letniej wówczas Amerykanki Samanthy Geimer. W ubiegłym roku kobieta wystąpiła do sądu o umorzenie sprawy. Mimo to amerykański sąd nie wycofał listu gończego za reżyserem.