Zanussi broni Polańskiego: 30 lat temu skorzystał z usług nieletniej prostytutki

Krzysztof Zanussi bronił w "Kropce nad i" Romana Polańskiego, który czeka w szwajcarskim areszcie na decyzję w sprawie ekstradycji do USA. Reżyser "Matni", oskarżany o seks z 13-latką i ucieczkę przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, usłyszał nietypowe usprawiedliwienia: że stał się ofiarą własnej popularności a dziewczynka, z którą spał była - zdaniem Zanussiego - prostytutką.

Co wydarzyło się 32 lata temu w willi Jacka Nicholsona? Wersja 13-letniej dziewczyny | Wersja Polańskiego | Raport specjalny |



- Nikt nie zauważa, że dlatego że on jest sławny to ta sprawa ma taki wymiar. Gdyby on nie był sławny, to fakt, że ponad trzydzieści parę lat temu w Los Angeles, które jest miastem szczególnie swobodnych obyczajów, skorzystał z usług jakiejś nieletniej prostytutki, bo chyba tak to naprawdę było...

- No nie nie! - prostowała Monika Olejnik - To była dziewczynka 13-letnia, która nie była prostytutką.. To nie było za pieniądze, więc to nie była prostytucja.

- W tym świecie masę rzeczy robi się nie za pieniądze tylko dla sławy, dla kariery - bronił się w "Kropce nad i" Zanussi. Reżyser podkreślał, że nie chce usprawiedliwiać Polańskiego a epizod sprzed 32 lat traktuje jako błąd swojego kolegi. Opowiadał o swojej znajomości z Polańskim: - Ja znam człowieka, który wyszedł z getta, który jest tragiczny i który ma takie 'czarne rozdziały w swoim życiu'. - Myślę, że gdyby nie był znany sprawa nie miała by dziś żadnego przedłużenia - ocenił.

Jego zdaniem Polański padł ofiarą własnej popularności. Zanussi relacjom o gwałcie na nieletniej nie dowierza: - Nie wierzę w niewinność ofiary. Ona nie robi wrażenia, że znalazła się tam przypadkiem - mówił w TVN24 Zanussi.

- W tym kręgu ludzi, którzy wszystko zrobią dla kariery i pieniędzy, wygląda na to, że sama świadomość matki, która była w to zamieszana, to była jakaś próba szantażowania Polańskiego. Wyciągnięcia z niego tego wszystkiego, co mógł dać. A czego nie dał i to był jego praktyczny błąd. Mógł się wykupić i tego nie zrobił. Może był za bardzo pyszny, za bardzo polski - zastanawiał się Krzysztof Zanussi.