Szwajcarska prasa: "Splamiliśmy swój wizerunek"

asz, PAP
28.09.2009 , aktualizacja: 28.09.2009 16:31
A A A Drukuj
Zatrzymanie Romana Polańskiego na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania wywołało "niezadowolenie" w Szwajcarii - pisze prasa tego kraju. "Czyżby zabrakło wyczucia, które pozwoliłoby przewidzieć, że to zatrzymanie wywoła oburzenie i niechybnie zaszkodzi wizerunkowi Szwajcarii?" - pyta dziennik "Le Temps".
''Uwolnić Polańskiego'' - plakietka trzymana przez jednego z uczestników festiwalu filmowego w Zurichu, wrzesień 2009
Fot. ENNIO LEANZA AP
''Uwolnić Polańskiego'' - plakietka trzymana przez jednego z uczestników festiwalu filmowego w Zurichu, wrzesień 2009

Co wydarzyło się 32 lata temu w willi Jacka Nicholsona? Wersja 13-letniej dziewczyny | Wersja Polańskiego | Raport specjalny |



"Szwajcaria zaszokowała kinomanów i przyjaciół sztuki swą chwacką i skuteczną współpracą z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. I rozzłościła Polskę oraz Francję" - dodaje dziennik.

"Le Matin" widzi związek między zatrzymaniem Polańskiego a przekazaniem przez bank UBS Stanom Zjednoczonym nazwisk 4450 klientów podejrzanych o oszustwa podatkowe. "Trudno nie zestawić sprawy UBS i niespodziewanego zatrzymania Romana Polańskiego. Czyżby Szwajcaria chciała zadowolić Stany Zjednoczone ryzykując, że popadnie w nadgorliwość, która nie służy jej markowemu wizerunkowi za granicą?" - pyta gazeta.

Także "Blick" snuje rozważania w tym kierunku. "Amerykanie są teraz przekonani, że rząd szwajcarski wykazuje skrajną gotowość do współpracy, a taka pochwała mu nie służy" - pisze dziennik.

"Śmieszne argumenty minister sprawiedliwości"

Określa on jako "śmieszny" argument szwajcarskiej minister sprawiedliwości Eveline Widmer-Schlumpf, że Szwajcaria "nie miała innego wyjścia". Atakowana za naruszenie tajemnicy bankowej Szwajcaria po raz kolejny splamiła swój wizerunek, dopuszczając do tego, że "jej gość wpadł w szpetną pułapkę". "Powinniśmy się wstydzić" - pisze "Blick".

"Sprawiedliwy wyrok nie jest już możliwy po upływie takiego czasu i z powodu błędów w śledztwie - pisze niemieckojęzyczny "Tages Anzeiger". - Dlatego należy położyć kres dramatowi rozgrywającemu się wokół laureata Oscara. Reżyserem ostatniego aktu będzie bowiem amerykański sędzia".

Podziel się

  • 1