Niemcy wybrali. "Wielkie przemeblowanie", "To nie będzie łatwy sojusz"

mm, PAP
27.09.2009 , aktualizacja: 28.09.2009 00:14
A A A Drukuj
- Liberalna FDP będzie mieć silną pozycję w przyszłej koalicji rządzącej w Niemczech i dlatego nie będzie to łatwy sojusz dla chadeków i kanclerz Angeli Merkel - ocenił ekspert Fundacji Bertelsmanna Cornelius Ochmann, komentując wyniki niedzielnych wyborów do Bundestagu.
Guido Westerwelle, lider FDP
Fot. ARND WIEGMANN REUTERS
Guido Westerwelle, lider FDP
Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych i kandydat SPD na kanclerza Niemiec
Fot. Martin Meissner AP
Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych i kandydat SPD na kanclerza Niemiec
Frank-Walter Steinmeier, Guido Westerwelle i Angela Merkel
Fot. POOL REUTERS
Frank-Walter Steinmeier, Guido Westerwelle i Angela Merkel
Kanclerz Merkel głosowała wczoraj w Berlinie z mężem (z tyłu)
Fot. Frank Augstein AP
Kanclerz Merkel głosowała wczoraj w Berlinie z mężem (z tyłu)
GALERIA ZDJĘĆ
Jak ocenił, wyniki głosowania doprowadzą do "wielkiego przemeblowania" niemieckiego systemu partyjnego.

Merkel będzie musiała się liczyć z FDP

- CDU osiągnęła swój cel polityczny, ale w nowym rządzie nie będzie wcale tak silna. Liberałowie uzyskali aż 15 proc. poparcia, najwięcej w powojennej historii. Mogą zażądać czterech, jeżeli nie pięciu ministerstw. Merkel będzie musiała się z nimi liczyć - ocenił Ochmann.

- FDP to typowe ugrupowanie, które chce władzy. Współrządzili Niemcami przez prawie 30 lat (1969-1998) i źle się czuli w opozycji, przez minione 11 lat - dodał. Zdaniem Ochmanna liberałowie będą w pierwszym rzędzie naciskać na przeprowadzenie reformy systemu podatkowego.

Ekspert zwrócił też uwagę na dotkliwe straty bawarskich chadeków z CSU. Jest to siostrzana partia CDU, ograniczająca swą działalność tylko do Bawarii. Uzyskała ona w skali kraju jedynie 6,4 proc. głosów. - o ponad połowę mniej niż FDP. "Nowa koalicja może powstać tylko dzięki liberałom" - podkreślił.

Zdaniem Ochmanna straty dużych ugrupowań oraz wzmocnienie pozycji trzech mniejszych partii - FDP, a także Zielonych i Lewicy - po niedzielnych wyborach może oznaczać, że 2009 rok okaże się cezurą w historii niemieckiego systemu partyjnego. - Nie będzie już tak, że rządzi jedna wielka partia, a mniejsi mają po dwóch albo trzech ministrów - ocenia Ochmann.

"SPD się nie wyliże"

W jego opinii SPD "nie wyliże się" po niedzielnej klęsce. - Nie sądzę, by jej liderzy: przewodniczący Franz Muentefering i kandydat na kanclerza Frank-Walter Steinmeier przetrzymali ten kryzys. Do władzy w partii dorwą się politycy lewego skrzydła, jak wiceszefowa Andrea Nahles oraz burmistrz Berlina Klaus Wowereit i w ciągu najbliższych czterech lat dojdzie do zbliżenia z postkomunistyczną Lewicą - ocenił Ochmann.

"Niemcy czekają na zmiany"

- Niemcy odrzucili w niedzielę wariant tzw. wielkiej koalicji, czekają na zmiany jakie przyniesie nowy układ polityczny - powiedział prof. Bogdan Koszel, kierownik Zakładu Badań Niemcoznawczych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, komentując wyniki wyborów parlamentarnych w Niemczech.

- Niespodzianki nie było, choć oczekiwano, że w ostatnich dniach uda się SPD, tak jak przy ostatnich wyborach, trochę podciągnąć w sondażach. CDU wcale nie osiągnęła tak dobrego wyniku - to także jest najgorszy wynik od 1949 roku, ale SPD może mówić o klęsce. Zwiększyły się za to znacznie wpływy lewicy postkomunistycznej. Zdobyła ona bardzo silną pozycję także na zachodzie Niemiec. Zieloni utrzymali swoje dotychczasowe pozycje, zaś jeśli chodzi o liberałów, osiągnęli oni znakomity wynik - powiedział prof. Koszel.

Podziel się