- Chcemy służyć obywatelom, Polakom, chcemy zabiegać o to, by doszło do wielkiej przebudowy naszego kraju, tak by polskie państwo służyło polskim obywatelom o wiele lepiej. Żeby ten cel osiągnąć musimy wrócić do władzy - zaczął Kaczyński, potem zajmując się dementowaniem doniesień medialnych odnośnie kongresu.
- Nie dawajcie wiary plotkom w to, że są w naszej partii jakieś frakcje. Ani wieściom o nowych centrach władzy, czy opowieściom o tym, że ktoś ma być eliminowany, a ktoś umacniany. To jest kongres, który ma nam dać nową konstytucję partyjną - zapewniał prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Odnosząc się do doniesień, że
Jacek Kurski straci pozycję szefa gdańskiego
PiS Kaczyński mówił: "europosłowie nie mają daru bilokacji". - Eurodeputowany musi być w Brukseli 5 dni w tygodni, więc nie ma czasu na kierowaniu partią - mówił prezes.
"Walczymy z potężnym sojuszem polityczno-medialnym" Zapowiadając, że nowy statut partii jest sposobem na powrót do władzy
Jarosław Kaczyński tradycyjnie wymienił powody, dla których jeszcze do tego nie doszło. - Nas chciano zniszczyć. PO nie ukrywała, że jej celem nie jest pokonanie PiS-u w wyborach, a zniszczenie - zapewniał były premier.
Jego zdaniem nadzieją na powrót PiS do władzy jest "zaostrzający się zawód społeczny wobec tego wszystkiego, co robi PO". - Nieustanne podtrzymywanie antypisowskiego resentymentu przez potężny sojusz polityczno-medialny - to, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, jedno z utrudnień na drodze PiS-u do władzy.
"Jesteśmy klientem Niemiec. To wielka porażka Tuska" Na koniec prezes PiS krótko skomentował bieżącą politykę zagraniczną Donalda Tuska. - To jest wielka porażka rządu i osobista Donalda Tuska - powiedział o tym, że Polska wciąż nie znajduje się w grupie G20 (mimo że jest w grupie 20 największych gospodarek). Za rządów PiS Polska też nie była w tej grupie.
Dodał, że Polska obecnie straciła pozycję lidera Europy Środkowo-Wschodniej na rzecz "powrócenia do statusu klienta Niemiec".
Zamknięty dla mediów kongres PiS miał się rozpocząć o godz. 11.30. Wcześniej zebrała się jeszcze Rada Polityczna partii. Do Warszawy przyjechało na kongres ok. 1300 delegatów.