Fot. Arkadiusz Ćcichocki / AG2007 r. Maratończycy na ul. Miodowej, właśnie przebiegają skrzyżowanie z Długą, przy której stoi katedra polowa. W tym roku tędy nie pobiegną
- Jeśli któryś z maratończyków przyjdzie na mszę, to tym lepiej i, oczywiście, będzie serdecznie zaproszony - tak Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta skomentował to, że ratusz zmusił organizatorów Maratonu Warszawskiego do zmiany trasy imprezy niecały miesiąc przed biegiem. Powód: uroczystości w katedrze.
Niecały miesiąc przed tegorocznym maratonem urzędnicy zażądali, by organizatorzy zmienili końcówkę trasy, choć jej opis wysłali do ratusza rok wcześniej. Okazało się, że w tym samym czasie w katedrze przy Długiej będzie świętowana 70. rocznica powstania Państwa Podziemnego i maratończycy biegnący Miodową zablokowaliby dojazd do kościoła.
Musieli ustąpić, bo "imprezy patriotyczne mają pierwszeństwo". Urzędnicy proponowali zmianę trasy a nawet przełożenie godziny czy terminu zawodów - czytaj w "Gazecie Stołecznej".
Co na to szef Kancelarii Prezydenta?
Na urzędników ratusza skarży się Marek Tronina, szef Fundacji Maraton Warszawski. - To bulwersuje. Tym bardziej, że cała ta historia jeszcze się nie zakończyła. Nie chcę o tym mówić, bo to niuanse techniczne - mówił wczoraj w studiu Radia TOK FM.
- Z jednej strony miasto wspiera i finansuje imprezę, z drugiej - rękami swoich urzędników sypie piasek w tryby - ocenia Tronina dodając, że nasi urzędnicy mogliby brać przykład z berlińskich, którzy wzorowo zajmują się organizacją maratonu w Berlinie.
Imprezy biegowe w Warszawie są coraz popularniejsze. Organizatorzy Maratonu w tegorocznym, 31. już biegu spodziewają się nawet do 20 tys. uczestników. W Run Warsaw w zeszłym roku biegło 14 tys. osób.
Więcej o 31. Maratonie Warszawskim na stronie Maraton 2009.