Aleksander Grad stwierdził w Poranku Radia TOK FM, że ma za małe kompetencję, żeby zmienić sytuację w TVP. Powiedział też, że wbrew zapowiedziom w tym miesiącu nie zostanie zawarta ugoda z Eureko.
Fot. Sławomir Kaminski / Agencja Gazeta
Aleksander Grad
Aleksander Grad odrzuca zarzuty, jakoby nic nie robił w sprawie zamieszania wokół TVP. - Każdy dziennikarz wie, jakie jest prawo w Polsce. Minister skarbu państwa raz do roku może udzielić skwitowania i nie udzieliłem go dwukrotnie. Żądałem audytów i były niekorzystne - opisuje swoje działania.
Na więcej - jego zdaniem - nie pozwala mu prawo. - Proszę nie oczekiwać, że minister skarbu coś zrobi - mówi.
Stracona szansa
Mogą być jednak zupełnie inaczej, gdyby Sejm w styczniu 2008 roku przyjął ustawę poszerzające kompetencje ministra ws. spółek skarbu państwa.
- Zaproponowaliśmy, że w trzech przypadkach minister może wkroczyć do spółki. Jeżeli członek zarządu w sposób trwały nie może wykonywać funkcji, naruszył ustawę antykorupcyjną i jeżeli wynik audytu mówi o niegospodarności - opisuje. W przypadku TVP audyt wykazał niegospodarność.
Niestety pod wpływem krytyki mediów i opozycji projekt ustawy nie został przyjęty. - Ci sami komentatorzy, którzy mówią, że jestem winny, wtedy pisali teksty, że jest zamach polityczny na TVP - dodaje Grad.
Eureko poczeka
W lipcu Ministerstwo Skarbu przedłużyło do końca września negocjacje ugodowe z Eureko w sprawie PZU. Teraz Grad twierdzi, że potrwają one dłużej. - Nasze stanowiska będą się zbliżały. W tej chwili trwają rozmowy, jak to będzie na osi czasu, nie chce mówić - twierdzi minister.
Zwłokę tłumaczy dużą ilością "wątków prawnych i ekonomicznych" sprawy. - Przez te 10 lat narosło tyle wątków. Idzie nam jak po grudzie - opisuje negocjacje.