Wyrok: ks. Gancarczyk musi przeprosić Alicją Tysiąc Sąd uznał tekst księdza Gancarczyka za mowę nienawiści. Wypomniał mu m.in. to, że - w ocenie sądu - porównał aborcję, której poddała się Alicja Tysiąc, do zbrodni hitlerowskich. Sąd określił to jako "bezprawne, pogardliwe, napastliwe oraz obraźliwe".
Odszukaliśmy w "Gościu Niedzielnym" fragment o którym mówił sąd:
"Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego. Jeżeli człowiek przyzwyczai się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyzwyczai się do złego. (...) Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu (koncentracyjnego - przyp. red.). A jak jest dzisiaj? Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc. W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków(...)."
Zobacz, co pisał "Gość Niedzielny" i oceń sam "Nie było porównania do hitlerowców" Ks. Gancarczyk w
oświadczeniu przesłanym do mediów broni się przed zarzutami, a w rozmowie z
TVN24 zapowiedział, że do uprawomocnienia się wyroku nie zamierza przeprosić.
W swoim oświadczeniu redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego" napisał, że wyrok odbiera jako atak na wolność słowa i prasy, i próbę ocenzurowania debaty publicznej.
- Czy nie jest uprawnionym stwierdzeniem, że ona bardzo chciała zabić swoje dziecko? Nie można takiego stwierdzenia postawić? - pytał w rozmowie z telewizją naczelny "Gościa" opowiadając o zawartej w swoim tekście tezie, że "Tysiąc bardzo chciała zabić swoje dziecko".
W swoim komentarzu do wyroku Trybunału w Strasburgu, za który Tysiąc go pozwała, napisał: "żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono".