- Nie zamierzam mówić, że jesteśmy usatysfakcjonowani, ponieważ tego rodzaju sposób prowadzenia rozmowy nie ma sensu w polityce dzisiaj - mówił prezydent pytany przez dziennikarzy o ewentualne spotkanie z Obamą.
W czwartek administracja
USA ogłosiła decyzję o rezygnacji z planu umieszczenia w Polsce i Czechach baz amerykańskiej obrony antyrakietowej. Jednocześnie szef Pentagonu poinformował, że zaczęły się już konsultacje z sojusznikami USA, "począwszy od Polski i Czech, o rozmieszczeniu unowocześnionej, lądowej wersji rakiet SM-3 i innych komponentów tego systemu".
L. Kaczyński dopytywany, czy formą rekompensaty za rezygnację z umieszczenia na naszym terytorium elementów tarczy może być zniesienie wiz dla Polaków powiedział, że to są dwie różne płaszczyzny.
"Zastanawiałem się, czy jechać ma Tusk" - Oczywiście bardzo bym chciał, żeby zostały zniesione wizy dla Polaków, ale to są dwa zupełnie inne problemy - zaznaczył. Dodał przy tym, że kwestia wiz ma coraz mniejsze znaczenie, bo Stany Zjednoczone przestały być miejscem, gdzie Polacy usiłują poprawić swoją sytuację finansową.
Prezydent przyznał przy tej okazji, że sam ma wizę do Stanów z 1999 roku i - jak żartował - nie pamięta czy jest ona jeszcze ważna. - Właśnie teraz się powinna gdzieś kończyć - mówił.
Prezydent mówił też o głównym celu swojej wizyty w Stanach, czyli udziale w 64 sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Zapowiedział, że na tym forum mówił będzie o globalnym kryzysie i wielowektorowości świata. Jak dodał, w swoim wystąpieniu będzie chciał podkreślić konieczność zwiększenia roli ONZ w rozwiązywaniu wynikających z tego problemów.
Kaczyński poinformował, że rozważał zaproponowanie premierowi Donaldowi Tuskowi, by to on w tym roku pojechał reprezentować Polskę na szczycie ONZ. Jak tłumaczył, wiele lat przed objęciem przez niego urzędu ustalono, że na sesje Narodów Zjednoczonych udaje się głowa państwa. - Ja nawet w tym roku się zastanawiałem, czy nie zaproponować panu premierowi, by zmienić tę tradycję, żeby on mógł zobaczyć ONZ, bo to warto zobaczyć, ale jakoś do tego nie doszło - przyznał prezydent.
Prezydent Kaczyński zaczął wizytę w USA od spotkania z miejscową Polonią. Odznaczył sześcioro jej przedstawicieli Krzyżami Komandorskimi i Krzyżami Kawalerskimi. Minutą ciszy zebrani uczcili pamięć górników zabitych w katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk".