- Nie mogę dzisiaj powiedzieć, że będę kandydować. Nie po to, by się wydurniać, że już to ogłaszam (wybory dopiero za ponad rok - przyp. zsz), ale dlatego, że nie wiem czy Polacy są zainteresowani prezydenturą, jaką proponuję - mówił w "Kropce nad i" Olechowski. B. polityk PO opowiada się za "mniej irytującym, bardziej otwartym, kompetentnym i ponadpartyjnym" modelem prezydentury.
Na pytanie Moniki Olejnik, czy pomiędzy nim a szefem SD Pawłem Piskorskim jest chemia, odpowiedział, że jak najbardziej. A z Napieralskim? - Nie znam Napieralskiego - wyjawił, choć dodał, że z umiarkowaną lewicą mógłby się dogadać. - Liberałom i socjaldemokratom jest dzisiaj bardzo po drodze - wyjaśnił.
Pomóc samotnym staruszkom Program Stronnictwa Demokratycznego, jaki wczoraj zarysował dziennikarzom Olechowski zawierał m.in. pomysł "przybrania bliskiej osoby", czyli pomysł prawnych rozwiązań dla związków innych niż małżeńskich. Według komentatorów, propozycja Olechowskiego to tylko inna nazwa na "związki partnerskie" forsowane przez
SLD.
- Nie mówię o związkach partnerskich, mówię o pewnym problemie. Są ludzie, którzy są dla siebie bliscy w różnych konfiguracjach i nie mogą mieć tych praw, które są zastrzeżone tylko dla małżeństw - tłumaczył w
TVN24. Podał przykład... dwóch samotnych staruszek, które mieszkają obok siebie, nawzajem sobie pomagają, a nie mogą na przykład odwiedzać się w szpitalu.
Olechowski nie ma nic przeciwko, by z jego propozycji korzystały też związki homoseksualne, ale jako polityk chciałby "chronić instytucję małżeństwa".