Nowy prezes nie wszedł do TVP czyli cyrk na Woronicza Siedziba TVP na Woronicza. Na nowego prezesa telewizji czeka grupa dziennikarzy. Zanim jednak następca Piotra Farfała zdołał dotrzeć do budynku przed jego wejściem pojawił się inny, niespodziewany gość. To Ędward Ącki, słynny polityczny happener i zadymiarz.
Ącki podszedł do dziennikarzy i oświadczył im, że to on zamierza objąć funkcję prezesa telewizji publicznej. - Bo tak kazała mi mama - stwierdził. - Sytuacja już dojrzała do tego, żeby pojawiła się w końcu trzecia siła, która dziś obejmie telewizję - powiedział "przyszły prezes".
Wszyscy ludzie "prezesa" Konkurent Bogusława Szwedo od razu przeszedł do konkretów. Przedstawił zaświadczenie lekarskie "o zdolności do pracy w niebezpiecznych warunkach". Zaprezentował też nową ramówkę, a w niej stare, sprawdzone hity: przygody Reksia i Kapitana Klossa.
Ącki ogłosił też swoje nominacje na kluczowe stanowiska w TVP. Pod rządami nowego prezesa szefem redakcji historycznej ma zostać właśnie Kapitan Kloss. Do nowego zarządu telewizji publicznej mają wejść czterej pancerni, a Szarik zasiądzie w fotelu szefa redakcji rolniczej. Redakcją dzieci i młodzieży mają wspólnie pokierować Bolek i Lolek. Ącki zdecydował się powierzyć im tę funkcję mimo "agenturalnej przeszłości jednego z bohaterów".
"Dlaczego pan robi zadymę?" Wizyta kandydata na prezesa nie ucieszyła jednak szefowej związku pracowników TVP "Wizja". - Panie Ącki, dlaczego pan robi zadymę, kiedy to jest taka poważna sprawa? - pytała Barbara Markowska.
Być może związek "Wizja" obawiał się konkurencji. Jego członkowie sami przygotowali bowiem happening przed wejściem do budynku telewizji. Na starego prezesa czekała taczka z napisem "zwolnienia grupowe". Dla jego następcy przygotowano fotel i bukiet kwiatów.
Niezrażony chłodnym przyjęciem przyszły prezes wszedł do budynku. Na koniec, na znak swojej władzy na Woronicza obmył nogi w pobliskiej fontannie.