Gość Radia ZET
Waldemar Pawlak skomentował, to że prezydent zatańczył na niedzielnych dożynkach w Spale: - To trochę nie na czasie biorąc pod uwagę to co się zdarzyło na Śląsku - mówił wicepremier.
Dożynki prezydenckie zaczęły w niedzielę rano modlitwą w intencji tragicznie zmarłych i rannych górników oraz ich rodzin i mszą świętą w Kaplicy Polowej AK przy Kościele Prezydentów Rzeczpospolitej.
Ich program zmieniono już w sobotę, jeszcze zanim prezydent ogłosił żałobę narodową.
Na oficjalnej stronie prezydenta, gdzie znajduje się szczegółowa relacja z imprezy, czytamy m.in., że " wysłuchał on przyśpiewek ludowych; a podczas jednej z nich zatańczył wraz z małżonką w otoczeniu zespołu ludowego".
Jak później przyznał prezydent, był to jego pierwszy, publicznie wykonany taniec.
W piątek w wybuchu metanu zginęło 12 górników, trzynasty zmarł w sobotę w szpitalu. Wtedy prezydent zdecydował o ogłoszeniu żałoby narodowej, która zaczęła się dziś o godz. 6 rano i potrwa do północy we wtorek.
Dlaczego ogłoszono ją dopiero dwa dni po tragedii? - Tysiące imprez, które bardzo byłoby już trudno odwołać, pociągałoby to za sobą koszty - tłumaczył prezydent.