Kolejna odsłona "prezesowej epopei" w telewizji publicznej. W sobotę rada nadzorcza odwołała ze stanowiska Piotra Farfała i trzech członków zarządu:
Andrzej Urbański, Sławomir Siwek i Marcin Bochenek (nominowani jeszcze przez starą koalicję medialną
PiS-
LPR-
Samoobrona).
Farfał natychmiast na stronie internetowej
TVP zagroził sądem każdemu, kto uzna decyzję rady o jego odwołaniu za legalną. Ale szybko to oświadczenie zostało usunięte. Zapowiedział też, że nie wpuści do TVP swego następcy. A ma już doświadczenie - w ub. czwartek skutecznie zablokował wejście członków rady nadzorczej, którzy mieli się spotkać, aby głosować m.in. odwołanie Farfała.
Szwedo mówi, że siedziby nie zamierza szturmować, ale pojawi się pod budynkiem dziś o godz. 10.
Teraz wszystko zależy od Krajowego Rejestru Sądowego. Jeśli zarejestruje Szwedę jako p.o. prezesa, Farfał będzie musiał odejść.
Jeśli nie - telewizję czekają kolejne miesiące prawniczych bojów. Niewykluczone, że pojawią się nowe pozwy sądowe, np. o uznanie nielegalności sobotniej decyzji rady.
Czytaj więcej o weekendowym zamieszaniu w TVP