Dożynki Prezydenckie w Spale świętowano ostatni raz w 2005 r. z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego.
Lech Kaczyński uczestniczy w nich po raz pierwszy. W poprzednich latach spalskie uroczystości były domeną Aleksandra Kwaśniewskiego, który w 2000 r. reaktywował tradycję prezydenckich dożynek.
Oficjalne uroczystości dożynkowe w Spale poprzedziła minuta ciszy dla uczczenia ofiar tragedii w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej. Na początku swojego przemówienia, Lech Kaczyński oddał hołd górnikom, którzy zginęli w kopalni, życzył rannym powrotu do zdrowia oraz przekazał kondolencje rodzinom poszkodowanych. Rano Paweł Wypych zaprzeczył jakoby dożynki prezydenckie spowodowały
przesunięcia żałoby narodowej. - Ale życie idzie naprzód. Mamy dziś dożynki - niezwykle istotne święto w naszej tradycji - kontynuował dalej prezydent. - Jesteśmy przede wszystkim społeczeństwem rolniczym, chłopskim. 38 proc. obywateli dalej mieszka na wsi. Jest to święto całej polskiej wsi. Święto tej części Polski, gdzie mamy najtrwalszą rodzinę, w której jest największe przywiązanie do tradycji. Wieś była, jest i będzie - podkreślał Kaczyński.
Problemy życia na wsi Lech Kaczyński wyliczył szczegółowo problemy polskiej wsi. - Produkcja rolnicza zaczyna się przestawać opłacać - mówił porównując ceny pszenicy i żyta sprzed dwóch lat i dzisiaj. Według prezydenta, w Polsce potrzebny jest narodowy program rolnictwa i rozwoju wsi, bowiem wciąż są "zbyt duże różnice między sytuacją wsi i miast".
Prezydent jest przekonany, że reguły wolnorynkowe nie mogą obowiązywać na wsi, bowiem zarabiają na nich głównie pośrednicy. - Tu musi więcej robić państwo, a nie robi - wyjaśniał.
Lech Kaczyński mówił o sytuacji młodych ludzi na wsi. - Nie ma nowoczesnej wsi bez stałego dostępu do internetu - zauważył. Podkreślał, że potrzebny jest równy dostęp do edukacji. - Nie od miejsca urodzenia powinny zależeć szanse na lepszą edukację - tłumaczył.
Dwa lata temu było lepiej Kaczyński podkreślał, że zdaje sobie sprawę, że on jako prezydent nie ma bezpośredniej kompetencji na wieś, ale przyjechał na dożynki, bowiem "problemy wsi, problemy równych szans to problemy osobiście mi bliskie".
- Życzę Wam, aby następne lata były łatwiejsze. One musza być łatwiejsze, bo lata 2005-2007 (okres rządów
PiS, gdy ministrem rolnictwa był m.in.
Andrzej Lepper - przyp. zsz) pokazały, że może być lepiej. I będzie lepiej. Chciałbym w to wierzyć - zakończył swoje wystąpienie zwracając się do zebranych rolników.