Dwunastu górników nie żyje, kilkudziesięciu rannych w kopalni "Wujek- Śląsk"

dżek, ga, tan, PAP, IAR, Gazeta.pl
18.09.2009 , aktualizacja: 18.09.2009 18:13
A A A Drukuj
Dwunastu górników nie żyje, a piętnastu jest w stanie ciężkim Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Dwunastu górników nie żyje, a piętnastu jest w stanie ciężkim
Dwunastu górników nie żyje, a piętnastu jest w stanie ciężkim. Kolejnych kilkunastu z lżejszymi poparzeniami znajduje się w szpitalach. To najnowszy, tragiczny bilans zapalenia się metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej.
Karetka przed kopalnią Wujek-Śląsk
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Karetka przed kopalnią Wujek-Śląsk
Trzynastu górników nie żyje. Kilkunastu jest rannych
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Trzynastu górników nie żyje. Kilkunastu jest rannych
Relacja ocalonych: "Zginął mój kolega. Udało nam się uciec" >>

Do zapalenia, a być może wybuchu metanu doszło około godziny 10.15. Pod ziemią było wówczas 38 górników. Dwudziestu dziewięciu wyjechało na powierzchnię o własnych siłach. Natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Pierwsze karetki podjechały dopiero godzinę później, chwilę potem informacja dotarła do mediów. Początkowo jednak nie było mowy o ofiarach śmiertelnych.

Tuż przed 15 ratownicy zdołali już wydobyć wszystkich rannych i zabitych na powierzchnię.

Metan wybucha, gdy stanowi powyżej 5, a mniej niż 15 procent powietrza. Wystarczy wówczas jedna iskra, aby ten bezbarwny i bezwonny gaz zapalił się. Górnicy nie byliby świadomi o tym, jakie jest stężenie metanu w powietrzu, gdyby nie czujniki. To one zawiniły podczas największej w ostatnich latach katastrofy górniczej w kopalni "Halemba". W czasie wybuchu metanu człowiek jest jak zapałka - narażony na falę uderzeniową i brak tlenu. Temperatura w momencie wybuchu sięga nawet 1000 st. Celsjusza.

Górnicy są w ciężkim stanie

Na wezwanie pogotowia ratunkowego w Rudzie Śląskiej wyruszyły śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - poinformowała rzeczniczka pogotowia Justyna Wojteczek.

Poszkodowani górnicy zostali przetransportowani przede wszystkim do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Trafiło tam szesnaście poparzonych osób.

Informacja o stanie rannych została już przekazana żonom poszkodowanych, które wcześniej skarżyły się, że nic nie wiedzą.

Część rannych trafiła także do Szpitala Wojewódzkiego św. Barbary w Sosnowcu, Rudzie Śląskiej i Chorzowie.

Justyna Wojteczek, rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego: - W akcji uczestniczyło pięć śmigłowców: z Gliwic, Krakowa, Kielc i Wrocławia. Trzy odwiozły już pacjentów i wróciły na miejsce. Do Rudy poleciał także śmigłowiec z Warszawy. Jak dodała, na razie nie ma dokładnych informacji o obrażeniach, jakie odnieśli górnicy; wiadomo, że są w ciężkim stanie.

Jak się nieoficjalnie dowiedziała "Gazeta Wyborcza", do identyfikacji niektórych ofiar konieczne będą badania DNA.

Reakcje polityków

Na miejsce pojechał już wicepremier Grzegorz Schetyna, jest tam też już wojewoda śląski. Według nieoficjalnych informacji około godziny 18 dotrze też premier Donald Tusk, który przerwał wizytę w Brukseli. Prezydent Lech Kaczyński wysłał rodzinom ofiar kondolencje, oraz swojego ministra Pawła Wypycha.

Nie ma już miejsc w szpitalach

W szpitalu w Siemianowicach Śląskich (specjalizującym się w leczeniu poparzeń) nie ma już miejsc, poparzeni górnicy są przewożeni do innych placówek. W szpitalu św. Barbary znajduje się czterech górników; nie wiadomo na razie w jakim są stanie.

Do wypadku w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego doszło ok. godz. 10.15 na poziomie 1050 metrów.

Zapłony metanu zdarzają się rzadko. W danym rejonie ściany, gdzie wydobywa się węgiel tworzy się tzw. bąbel metanowy, do zapłonu którego wystarczy jedna iskra np. z jakiegoś urządzenia elektrycznego. Zapłon to pożar, o wiele mniej niebezpieczny niż wybuch.

Jedna z największych katastrof

W ciągu minionych 30 lat w polskim górnictwie węgla kamiennego doszło do kilkunastu poważnych katastrof. W sumie życie straciło w nich blisko 200 górników.

Do najpoważniejszej ostatnio katastrofy doszło w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. 21 listopada 2006 r. w wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników, którzy 1030 m pod ziemią likwidowali ścianę wydobywczą. Proces w tej sprawie toczy się przed gliwickim sądem. Na ławie oskarżonych zasiadają m.in. osoby z kierownictwa kopalni.

Numer informacyjny dla rodzin, tel. 32 20 70 204

Tragedia w Rudzie Śląskiej. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: ">Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się