Premier przed wylotem na szczyt UE spotkał się z dziennikarzami i ogłosił, że rozmowy z przedstawicielami
USA, w tym rozmowa z prezydentem Barackiem Obamą, potwierdzają, że strona amerykańska zmienia swoje plany dotyczące instalacji tarczy antyrakietowej.
- Jest to autonomiczna decyzja prezydenta Baracka Obamy i jego rządu - podkreślił premier.
Tusk powiedział, że rozmawiał z Obamą także o tym, "co możemy zrobić wspólnie, aby mimo zmiany planów amerykańskich (ws. tarczy antyrakietowej) polskie bezpieczeństwo wzrosło, a nie zmalało".
Według premiera, Obama jednoznacznie go zapewnił, że negocjacje na temat tarczy "wzmocniły przyjaźń polsko-amerykańską".
"Szanujemy decyzję USA" Tusk zaznaczył, że zmiana przez USA planów dotyczących instalacji tarczy antyrakietowej, to autonomiczna decyzja prezydenta Obamy i jego administracji.
Premier powiedział, że strona polska zawsze podkreślała, iż "szanujemy fakt", że tarcza, to amerykańska instalacja i to od USA zależy jej realizacja i usytuowanie.
Agencja Reutera, powołując się na przedstawiciela ministerstwa obrony USA, poinformowała w czwartek, że Stany Zjednoczone postanowiły zreorganizować swój program obrony antyrakietowej w Europie, odchodząc od dużego stacjonarnego systemu w kierunku takiego, który sprawniej będzie w stanie walczyć z zagrożeniem od strony irańskich rakiet krótkiego i średniego zasięgu.
"Mamy szansę uzyskać dość ekskluzywną pozycję" - W najbliższej przyszłości jest szansa na wzmocnienie współpracy polsko-amerykańskiej w zakresie obronności. Te słowa i deklaracje prezydenta Baracka Obamy przyjąłem bardzo poważnie i z dużą satysfakcją" - mówił Tusk.
Jak dodał, to co powiedział mu prezydent USA, wskazuje na to, że Polska - po zmianie decyzji ws.tarczy - "ma szansę uzyskać dość ekskluzywną pozycję". - Zobaczymy, czy to się potwierdzi, ale nie mam powodu wątpić w słowa prezydenta - podkreślił szef rządu.
Nie chciał mówić o szczegółach przed upublicznieniem oficjalnego stanowiska strony amerykańskiej.