- Rzeczywiście, specjalne stosunki Waszyngtonu z Europą Wschodnią wydają się zakończone. Ważniejsze dla administracji (Obamy) jest naprawienie stosunków z Rosją po latach ich zaniedbywania przez Busha. Znaczenie Rosji, której poparcie jest potrzebne w takich sprawach jak
Iran, proliferacja broni nuklearnej i Bliski Wschód, jest bez porównania większe dla
USA niż jakiegokolwiek kraju wschodnioeuropejskiego - komentuje NYT.
Komentuje w ten sposób sygnały, że administracja Obamy skłania się ku rezygnacji z budowy baz tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach.
- Widoczna jest reorientacja polityki amerykańskiej z Europy na inne kontynenty -twierdzą, powołując się na eksperta ds. europejskich z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Stephena Flanagana
Wiąże się to m.in. z zastępowaniem starszej generacji ekspertów ds. polityki zagranicznej, którzy byli imigrantami z Europy, jak Henry Kissinger, Madeleine Albright i Zbigniew Brzeziński, przez młodsze pokolenie, nie posiadające już bezpośrednich europejskich korzeni.
Zdaniem "New York Timesa", rozluźnienie więzi Waszyngtonu z krajami Europy Środkowo-Wschodniej "może nie być takie złe".
- Wschodni Europejczycy powinni przestać liczyć na korzyści z obrony rakietowej i dostrzec, że ich przyszłość wiąże się z Unią Europejską. Silniejsza UE może w istocie poprawić, a nie osłabić, stosunki transatlantyckie, co może stworzyć nową rolę dla Europy Wschodniej - twierdzi NYT.
- Zmiana polityki Obamy ma także związek z tym, że w odróżnieniu od Busha, skupia się on nie na Iraku, a na wojnie w Afganistanie - dodaje.
- Ponieważ nie może polegać na Europejczykach, żeby dostarczyli mu więcej wojsk do walki w Afganistanie, nie ma powodu by specjalnie traktować Europę Wschodnią, ani zawracać sobie głowę dzieleniem sojuszników (z Europy) - czytamy w artykule.
NYT nawiązuje tu do wyróżnienia krajów Europy Środkowo-Wschodniej jako "nowej Europy" przez administrację Busha w okresie inwazji na Irak i wygrywania ich przeciwko krajom "starej Europy", które nie poparły wojny, jak
Francja i
Niemcy.