Finał rozpoczął się znakomicie, a dodatkowo Holenderki były zaskoczone naszym ustawieniem - przyznał trener srebrnych medalistek mistrzostw Europy w tenisie stołowym Zbigniew Nęcek. W środę reprezentantki Polski uległy w Stuttgarcie Holandii 1:3, która obroniła tytuł.
- Zaczęliśmy zgodnie z naszym planem, bowiem od wygranej Li Qian z Li Jiao 3:1. Holenderki były zaskoczone naszym ustawieniem. Nie spodziewały się, iż przeciwko ich najlepszej pingpongistce wystawimy +Małą+, która wcześniej ani razu nie pokonała Li Jiao. Co więcej, miała problemy z urywaniem jej setów. Tymczasem Li Qian spisała się kapitalnie - powiedział Nęcek.
Plan taktyczny szkoleniowca nie został do końca zrealizowany. Natalia Partyka i Xu Jie doznały porażek.
- Kluczowa była przegrana Kseni z Eleną Timiną 2:3, ale po wspaniałej walce. Obie były świetnie dysponowane, a o sukcesie Jeleny zadecydowały milimetry. Z kolei Natalia podczas niedawnego obozu w Chinach sporo trenowała grę przeciwko defensorkom, dlatego był cień szansy na pokonanie Li Jie. W zaskakujący sposób Partyka zwyciężyła w pierwszej partii, lecz później wkradła się w jej poczynania niepewność. A przeciwniczka wykorzystała to jak trzeba - tłumaczył Nęcek.
Rok 2009 jest najlepszym w historii żeńskiego tenisa stołowego w Polsce.
W lutym Li Qian wygrała prestiżowy turniej TOP 12, a teraz zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy.
- Bardzo cenię wygraną w TOP 12, ale medal mistrzostw jest zdecydowanie ważniejszym osiągnięciem. To sukces całego zespołu. Finał w obecności pięciotysięcznej publiczności był wspaniały - ocenił trener.
Li Qian była najlepszą pingpongistką w drużynówce. Jako jedyna nie doznała porażki (bilans 9-0). Jest faworytką turnieju singlistek.
- Nie będzie łatwo, bowiem inne zawodniczki nie były tak eksploatowane w drużynówce jak ona i obawiam się, czy fizycznie i psychicznie zdoła się odbudować. Poza tym ma fatalne losowanie, bowiem trafia na białoruską defensorkę Weroniką Pawłowicz, z którą już kilka razy przegrała" - zaznaczył Nęcek.