Dramatyczny, niesamowity mecz - tak o środowym finale Polska - Holandia (1:3) w mistrzostwach Europy w tenisie stołowym mówił selekcjoner zespołu męskiego Tomasz Krzeszewski.
- Znakomicie zaprezentowała się Li Qian, która w pierwszej grze pokonała nie pasującą jej stylowo Li Jiao. Natalia Partyka zaczęła pojedynek z Li Jie od wygranego seta, ale później górę wzięło doświadczenie rywalki. Chyba kluczowa dla losów spotkania była przegrana Xu Jie z Eleną Timiną. W ostatnim pojedynku Partyka nie miała szans z Li Jiao. Cały mecz był dramatyczny i niesamowity - powiedział Krzeszewski, który oglądajął pojedynek z trybun hali w Stuttgarcie.
35-letni Krzeszewski to medalista ME. Dwukrotnie grał w finale tej imprezy - w 1998 roku w Eindhoven w drużynówce i cztery lata później w Zagrzebiu w deblu z Lucjanem Błaszczykiem.
- Niestety, nie mam złota z mistrzostw kontynentu jako zawodnik. Bliżej celu byłem w Holandii, bowiem w decydującej konfrontacji Michał Dziubański prowadził na punkty z Francuzem Damienem Eloi. Szkoda, że się nie udało Dziubkowi dowieźć zwycięstwa. Tym bardziej, że na finał przyjechało sporo kibiców z Polski i na nas zrobiło to ogromne wrażenie - wspomniał trener.